Caveman regimen sposobem na cerę idealną? -
tryb jaskiniowca

Caveman regimen sposobem na cerę idealną?

Idealnie gładka, aksamitna, bez żadnych niepodzianek, rozszerzonych naczynek, przebarwień i trądzika cera – czyż nie jest marzeniem każdego z nas? Otóż jest i nie ma co się oszukiwać. Dlatego też odkąd pamiętam szukam na to sposobu i wypróbowałam pewien sposób, który w Polsce nie jest jeszcze zbyt znany a mianowicie caveman regimen co w tłumaczeniu znaczy mniej więcej tryb jaskiniowca. W artykule chcę przybliżyć ten trend, który stosowany jest w pielęgnacji skóry twarzy a raczej hmm 😉 jej braku. Nie będę gołosłowna i nie zamierzam zmyślać gdyż skrupulatnie stosowałam się do niego przez calutki miesiąc a obecnie wdrożyłam do swojego codziennego życia z pewnymi modyfikacjami. Zapraszam więc do relacji z eksperymentu, który przeprowadziłam na sobie a efekty przerosły moje oczekiwania.

Jak już wspominałam na wstępie, na polskich stronach i forach niewiele jest na ten temat. Więcej można znaleźć na zagranicznych portalach. Wiele jest również ciekawych filmików sprzed i po przejściu reżimu jaskiniowca. Ów ciekawy i kontrowersyjny zarazem sposób polega na zaprzestaniu wszelkiej ingerencji w skórę twarzy co najmniej przez 1 miesiąc. Chodzi o nie ruszanie twarzy w ogóle ale żeby było jeszcze pikantniej w wersji hardcorowej /którą ja właśnie testowałam/ również o zaprzestanie mycia na co najmiej 1 miesiąc!  Brzmi to być może przerażająco jednak w rzeczywistości nie jest tak źle.

Jak wiemy /domniemywam, że przynajmniej większość 😉 / skóra ludzka odnawia się średnio co 28 dni. Tradycyjna metoda pielęgnacji narzuca np. stosowanie peelingów czyli brutalne zdzieranie niby martwego? naskórka CO NAJMNIEJ RAZ NA TYDZIEŃ. Praktykowałam to jeszcze kilka miesięcy temu i dziwiłam się dlaczego stan mojej cery się pogarsza. Pewne działania człowiek rewiduje jak już faktycznie jest źle. A tak było w moim przypadku. Mimo, że zlikwidowałam wszelką chemią do smarowania twarzy i przerzuciłam się wyłącznie na naturalne produkty to i tak nie było jak chciałam. Organiczne oleje i masła również mogą powodować podrażnienia. Metodą prób i błędów dopasowałam sobie jako jedyne z maseł i olejów, które mi służy a mianowicie masło shea oraz serum z witaminą C również organiczne. Nadal jednak miałam przesuszoną skórę, czerwone plamy, suche placki i jakąś taką drobną wysypkę na czole i bokach policzków.

Oczywiście myłam twarz skrupulatnie dwa razy dziennie delikatnym żelem bez SLS lub olejkiem organicznym oraz systematycznie raz na tydzień robiłam sobie delikatne enzymatyczny, naturalny peeling z bromelainą. No nic szukałam nadal i w taki to oto sposób natknęłam się na metodę leczenia trądzika i problemów skórnych poprzez caveman regimen czyli zaprzestanie ingerencji w naturalną ochronną warstwę lipidową naskórka co najmniej przez miesiąc aby ta warstwa niszczona przez lata zdołała się odbudować i mogła spełniać swoją funkcję nadaną jej przez naturę. Skutecznie, przez całe życie staramy się tłamsić naturalne przeznaczenie skóry przez durne zabiegi, które zamiast wspomagać ją niszczą  a koncernom kosmetycznym przynoszą niebagatelne zyski. Podobnie ma się z resztą sprawa z truciem nieświadomego społeczeństwa przez koncerny farmaceutyczne ale to już trochę inne zagadnienie.

Ponoć skóra na twarzy mężczyzn jest grubsza a zmarszczki pojawiają się później i nie są tak widoczne jak u kobiet. Pomyślałam więc sobie, że to wcale może nie jest regułą. Mężczyźni mają w wielkim poważaniu jakieś kremy, peelingi często zapomną o umyciu twarzy a jeśli już myją to wyłącznie samą wodą, żadnych żeli, ceregieli, pierdół. To mnie przekonało do przeprowadzenia gruntownego detoksu skóry twarzy od wszystkiego, chemicznego czy nie. I tak zaprzestałam robić cokolwiek przy swojej buzi przez miesiąc. Owszem czasem pomalowałam oczy, rzęsy ale zmywałam wyłącznie te okolice. Wszelki pudry, fluidy, kremiki, olejki, peelingi, żele itp. poszły w kąt.

Podstawowe założenia trybu jaskiniowca w wersji hardcorowej to:

  • nie myjemy twarzy niczym przez co najmniej miesiąc /resztę ciała myjemy jak dotąd-caveman regimen dotyczy tylko i wyłącznie twarzy/
  • nie smarujemy niczym co najmniej miesiąc
  • nie dotykamy twarzy rękoma /trzeba się odzwyczaić/
  • włosy staramy się myć tak aby nie moczyć twarzy /da radę, ja mam bardzo długie i baaardzo gęste włosiska i dałam radę bez problemu/
  • żadnego fluidu, podkładów, pudrów NIC /jeśli robimy makijaż oczu czy ust to zmywamy ostrożnie tylko te okolice/
  • nie boimy się wychodzić z domu 🙂

caveman regimen

Wersja łagodniejsza pozwala na mycie twarzy jak mamy taką potrzebę samą wodą najlepiej miękką, przegotowaną.  Reszta pozostaje taka sama jak w powyższym hard core. Lepiej jej nie modyfikować nadmiernie bo nie będzie to już trybem jaskiniowca i skutki mogą być inne albo żadne.

Poniżej relacja z każdego tygodnia jak to stan mojej skóry twarzy ulegał zmianom:

1 tydzień caveman regimen

Już na trzeci dzień niemycia twarzy odczułam ulgę, drobna wysypka po prostu zniknęła. Problemem było dla mnie wyjście z domu bez nałożonego podkładu ale stwierdziłam, że leży on raczej po stronie psychicznej więc jakoś się przekonałam. Pierwszy raz był najgorszy, potem nie zwracałam na to uwagi. Cera była uspokojona i ładna jak nigdy więc zmotywowało mnie to do dalszego testowania. Nie mam tłustej skóry więc wydzielanie sebum to dla mojej przesuszonej skóry wręcz zbawienie. Niestety skutecznie pozbawiłam jej tej możliwości nadmiernie okaleczając i wysuszając ją przez lata. W przypadku tłustej cery zjawisko nadprodukcji sebum może mieć miejsce ale to tylko konieczny szczebel do unormowania pracy gruczołów łojowych. Wielu ludzi wyleczyło w ten sposób oporny trądzik więc coś jest na rzeczy. No nic ponoć najgorzej jest po drugim tygodniu…

2 tydzień caveman regimen

Nic złego się nie działo. Cera spokojna ale też i sucha, żadnego wydzielania sebum. Myślałam, że będzie tłusto a tu nic. Zabiłam swoje gruczoły łojowe w skórze, ta myśl była straszna bo oto od teraz zacznę się szybko starzeć, zgroza!! 😉 Naczytałam się, że jest bardzo tłusto a u mnie nic. Jeśli wydzielina łojowa zbyt nam przeszkadza można przycisnąć delikatnie czystą chusteczkę higieniczną, bibułkę, cokolwiek aby było jałowe żeby pozbyć się nadmiaru sebum. Ja takiego problemu nie miałam. Zaczęła mi się robić też skorupka na twarzy ale tak to ma właśnie wyglądać. Absolutnie nie wolno jej zdzierać ani ruszać. Pod ta skorupką tworzy się nowa warstwa skóry ta piękna i gładka właśnie 🙂 . Tak się motywowałam dalej.

3 tydzień caveman regimen

Coraz większa skorupa. Pod palcami szorstka i nieprzyjemna. Z bliska natomiast wyglądało to jak spalona słońcem skóra. Nie było to ładne niestety. Z dnia na dzień martwego naskórka przybywało w tempie błyskawicznym, stwierdziłam więc że pod ta warstwą coś musi szaleć ale tak to miało przebiegać. Zaskórniki stały się bardziej widoczne lecz to też było normalne. Skóra zaczęła się oczyszczać i regulować swoje funkcje. Nadal nic nie robiłam, choć miałam nie raz chwile kryzysu. Jakoś udało mi się jednak go pokonać, za co jestem wdzięczna sile wyższej 🙂 . Nie wychodziły mi natomiast żadne niespodzianki typu krostki, pryszcze czy coś w ten deseń. Nic – mimo, że nie myłam buzi. Tak więc te wszystkie bakterie jakoś nie miały dostępu do skóry aby ją atakować. Więc następny mit obaliłam jakoby przy trądziku trzeba się myć prawie do zmycia skóry aby nie dać bakteriom pola do popisu. A właśnie przez takie bezmyślne działania pozbawiamy skórę bariery ochronnej przez co bakterie mogą sobie baraszkować do woli. Ta skorupa skutecznie zamknęła drogę nieproszonym gościom. Następny punkt skutecznej motywacji i trwam nadal swoim postanowieniu.

4 tydzień caveman regimen

Nastąpił nareszcie 4 ostatni tydzień mojego detoksu twarzy. Faktycznie stałam się i czułam jak jaskiniowiec 🙂 . Twarz w końcu nie odróżniała się kolorytem od reszty ciała a zawsze była od niego jaśniejsza. W końcu stałam się jednolita kolorystycznie 😉 . Czułam, że na twarzy mam tonę martwej skóry i czekałam cierpliwie na jej usunięcie. Zaczęły mi już przeszkadzać powiększające się wągry, fuj były nieciekawe. Po przejściu całego procesu oczyszczania zalecane jest usunięcie martwej skóry za pomocą myjki, szmatki wyłącznie czystą wodą, żadnym myjącym preparatem. Przystąpiłam więc do zabiegu. Namoczyłam lnianą, czystą ściereczkę w wodzie i zaczęłam delikatnie pocierać nią twarz. Jakież było moje zaskoczenie jak spojrzałam na szmatkę. Cała brązowa i brudna ale twarz…. Naprawdę to było przeżycie, cofnęłam się w czasie 🙂 . Moja buzia była gładka, delikatna, sprężysta, zaróżowiona jak w czasach dzieciństwa. Po prostu zdrowa. Te zaskórniki pod wpływem tarcia wyszły, to skóra po prostu się oczyszczała. Niesamowita sprawa. Łał jak wielkie nic nierobienie może przysporzyć radości i dumy, że wytrwałam. Tak byłam dumna, bo nie jest to takie proste. Pokusa umycia się i nałożenia czegokolwiek na twarz jest ogromna. To nałóg, naprawdę. Na tym żerują koncerny kosmetyczne.

Po pomyślnym zakończeniu eksperymentu pojawiło się pytanie – Co dalej? Według informacji, jeśli chcemy myć twarz trzeba to robić wyłącznie wodą, żadnymi żelami, olejami naturalnymi czy też nie- SAMA WODA! Na dzień dzisiejszy /eksperyment przeprowadzałam przez cały październik/ twarz myje jedynie wówczas gdy czuje taką potrzebę i tylko wieczorem. Rano absolutnie nie . Jeśli nie robię makijażu to nie myję wcale, średnio wychodzi 2 lub 3 mycia w ciągu tygodnia. Teraz niestety mamy okres grzewczy więc czasem nakładam nierafinowane masło shea i serum z wit. C  ewentualnie przetrę hydrolatem lipowym. O wszelkich hydrolatach zamiast toniku do twarzy pisałam w artykule pt: Hydrolaty kwiatowe zamiast toniku do twarzy„.

Niestety o pozytywnych efektach pogrubienia skóry pod oczami mogę pomarzyć. Lubię nakładać makijaż na oczy lub też sam tusz na rzęsy a to się wiąże z  jego obowiązkowym zmyciem. Nie da rady wówczas pominąć skóry pod oczami. Muszę się jednak z tym pogodzić gdyż nie jestem w stanie zrezygnować zupełnie z pomalowanego oka, mogę jedynie ograniczyć make-up tych okolic  co z resztą czynię ale pełnego miesiąca bez niego sobie po prostu nie wyobrażam.

Reasumując moja obecna pielęgnacja skóry twarzy wygląda następująco:

  • nie stosuję podkładów, fluidów ect. Czasem tuszuję niespodziankę korektorem, pociągnę twarz naturalnym, transparentnym, sypkim pudrem jedwabnym i odrobiną różu, który zmywam wieczorem wyłącznie wodą lub ekologicznym hydrolatem lipowym
  • nigdy nie myję twarzy rano, nawet nie mam takiej potrzeby
  • dla natłuszczenia i ochrony twarzy stosuję nierafinowane masło shea /jak czuję potrzebę tzn. wzmożoną suchość/
  • od czasu do czasu nakładam serum z witaminą C dla wyrównania kolorytu. Działa on również na moją skórą antybakteryjnie
  • bywają dni, że w ogóle nie ruszam twarzy
  • raz na miesiąc a nawet rzadziej robię naturalny peeling enzymatyczny z bromelainą aby wykurzyć zaskórniki, których i tak jest coraz mniej w sumie nie robiąc nic.

I to póki co wszystko!

Nie dość, że oszczędzam mnóstwo kasy wydawanej wcześniej na kremy, które pogarszały tylko stan mojej cery i CZASU  na bezsensowną pseudopielegnację to jeszcze mam ładniejszą i zdrowszą cerę. Z początkiem wiosny po okresie grzewczym, zamierzam znowu zrobić miesięczny detoks twarzy. Zobaczę jakie wówczas będą efekty.

A co z ochroną przeciwstarzeniową /anty anging/? 

No cóż jeśli chodzi o kremy i inne przeciwzmarszczkowe cuda wianki to i tak pic na wodę, kremy z filtrami to samo zło, nie dość że szpikujemy się obcymi tkankowo substancjami to jeszcze blokujemy możliwość wytwarzania przez organizm witaminy D, której niedobór w naszej szerokości geograficznej posiadamy raczej wszyscy. Zamiast łapać rozsądnie i zdrowo życiodajne promienie słoneczne to my uciekamy i chronimy się przed nim jakby było wrogiem nr 1. Ogromny błąd. Filtrów nie stosuję od roku i lepiej mi z tym. Naturalne filtry zawiera masło shea czy olej kokosowy i nie trzeba wcale sięgać po te kupne. Trzeba po prostu rozsądnie korzystać ze słońca i żadnej krzywdy ono nam nie wyrządzi, za to może obdarować swoją cudowną energią.

Obywałam się bez filtrów całe lato i to przebywając prawie cały czas na zewnątrz, nie stroniąc od słońca i jakoś mnie nie spaliło, nie spowodowało pczedwczesnych zmarszczek czy co tam jeszcze. Więcej złego wyrządziły mi wszelkie kremidła, fluidy, żele do mycia i inne drogeryjne dziadostwa. Kocham słońce a jeśli mnie już faktycznie zmęczy wówczas się chowam. Jednak są to pojedyncze dni w roku, no cóż taki mamy klimat…

Wracając do ochrony uważam, że najważniejsza jest prewencja wewnętrzna. Wspomaganie produkcji kolagenu w organizmie to priorytet a pomocnym w jego syntezie jest np. posiadający cudowne właściwości zakwas buraczany. Trzeba robić wszystko co możliwe aby organizm był zdrowy i prawidłowo funkcjonował bo to jest podstawa profilaktyki anty aging nie smarowanie się czymkolwiek. Owszem można nawilżać naskórek ale nie drogeryjnym badziewiem z parabenami czy innym cholerstwem. Bo jak nie to, to wsadzą w skład coś innego równie a może znacznie bardziej szkodliwego. Czasami można wspomóc się naturalnymi maseczkami.

Jest wiele pokarmów mniej lub bardziej zalecanych jako opóźniających starzenie. Ja uważam jednak, że wszystko zaczyna i kończy się na jelitach i to o nie należy szczególnie zadbać i o ich prawidłową florę bakteryjną a reszta się ułoży. Wiadomo, że dieta i to co wkładamy to ust ma kolosalne znaczenie. Jeśli jelita prawidłowo funkcjonują a my dostarczamy naszemu organizmowi wszelkich niezbędnych makro i mikroelementów, nie chorujemy, nie cierpimy na depresje, wolniej się starzejemy, jesteśmy radośniejsi i szczęśliwsi a w konsekwencji piękniejemy. Nie ma bata, to musi zadziałać. Jedno małe- ale, droga do takiego stanu łatwa nie jest, jednak jak pokonamy przeszkody, profity nie dadzą długo na siebie czekać.

Trochę wykroczyłam poza główny temat, niemniej jest to powiązane ze stanem cery. Zaniedbania żywieniowe, nałogi, stres, brak snu odbijają się przede wszystkim na twarzy. Szarość, podkrążone oczy, ziemistość, trądzik to wszystko pochodzi od środka. Aby detoks twarzy był efektywny bezwzględnie należy połączyć go z detoksem całego organizmu a przynajmniej zacząć wdrażać zdrowe nawyki dietetyczne do swojego życia.

Jeśli nie brak ci ciekawości i lubisz wyzwania a zarazem pragniesz polepszyć stan swojej cery włącz tryb jaskiniowca! To nic nie kosztuje a jeśli cierpliwie zniesiesz chwilowe uniedogodnienia  możesz zostać mile zaskoczony. Caveman regimen jest faktycznie dla ludzi zdeterminowanych i chcących zmienić coś w swoim życiu. Oprócz metody jest to również pewnego rodzaju wyzwanie, które ja podjęłam i jestem dumna z siebie, że wytrwałam do końca czego i wam życzę trzymając kciuki.

Jeśli macie jakieś bardziej szczegółowe pytania odnośnie metody zapraszam do kontaktu lub w komentarzach. Mam już w tej kwestii doświadczenie praktyczne i z chęcią odpowiem na wszelkie pytania 🙂 .

Informacje zawarte na blogu są moimi subiektywnymi dociekaniami, obserwacjami i z chęcią się tym dzielę.

  • Walentyna

    Faktycznie faceci nie mają problemów z cerą pomijam okres dojrzewania ale generalnie to nie. Może warto spróbować, ja mam problem z trądzikiem z cystami, gulami. Może nie wolno ich dotykać a nie cały czas naruszać. W sumie kiedys ludzie nie robili takich rzeczy z twarzami..Cały czas ścieńczamy sobie naskórek a możliwe że przynosi to skutek odwrotny. Ciekawy artykuł…

  • AgiPegi

    Dokładnie, dlatego też patrząc na sposób w jaki są traktowane męskie twarze doszłam do wniosku, że kobiety przedobrzają i być może dlatego większość tak nieładnie się starzeje. To są takie moje przemyślenia ale na własnej skórze sprawdziłam jak to działa i całkiem możliwe, że to właśnie o to chodzi 🙂 pozdrówka

    • nie jest to regułą niestety. mój facet nie robi z twarzą absolutnie nic oprócz mycia i ma okropną cerę: pełno zaskórników i innego dziadostwa; głębokie i brzydkie zmarszczki też go już dopadły, a ma tylko 38 lat

      • Rytmy Natury

        Myślisz pokrętnie bo wiedz,że stan cery zależy głównie od diety, jeśli się beznadziejnie odżywia a przy tym pali, pije itp to bez względu na wszystko stan cery będzie fatalny. Najpierw trzeba przeanalizować to co może mieć wpływ na zły stan cery a potem szukać rozwiązań. Caveman jest dla osób, które już wewnętrznie się oczyściły i chciałyby to zrobić ze skórą. Innej drogi nie ma…
        W tym artykule piszę jakich składników odżywczych wymaga piękna skóra i od tego trzeba zacząć a nie od końca http://rytmynatury.pl/skladniki-odzywcze-dla-piekna-skory/

        • chętnie poczytam 🙂 dzięki
          mój facet nie pali i bardzo rzadko pije
          jeśli chodzi o dietę mojego faceta, ze względów zdrowotnych, nie jest on niestety w stanie spożywać bardzo wielu zdrowych produktów spożywczych, nad czym ubolewam, ponieważ ja mam małego bzika na punkcie zdrowego odżywiania 😀

          • Rytmy Natury

            Sama widzisz, że ma jakieś zdrowotne problemy i to może mieć wpływ na stan cery więc w takim przypadku caveman regimen niewiele pomoże…Ja zastosowałam jako detoks i byłam zadowolona. Na co dzień tego nie stosuję tylko czasami. Ale odkąd zrobiłam sobie pierwszy detoks stan mojej cery uległ radykalnej poprawie. Fakt że za tym poszło wiele zmian 😉

  • Nie używam żadnych kremów do twarzy, a w ciągu całego życia miałam podkład na twarzy dosłownie kilka razy. O ile wiem, to moja mama nigdy w życiu nie używała podkładu, a jedynie pudru od święta. Dlatego jestem przyzwyczajona do, co prawda bardzo łagodnego, ale wciąż reżimu jaskiniowca. ;]

    • AgiPegi

      No widzisz jak mądrze 🙂 Ja musiałam dojść do tego jak kilka lat miałam problemy z cerą. Wmawiałam sobie nawet trądzik różowaty bo takie były objawy jednak po odstawieniu wszelkich kremów, fluidów, żelów do mycia twarzy wszystko się unormowało. Ciężko w „naszych czasach” bez zupełnego makijażu bynajmniej dla mnie ale i tak ograniczyłam go do minimum 🙂 pozdrawiam

  • Pingback: Olej na twarz zamiast tradycyjnego kremu? - W rytmie natury()

  • Ewa

    Bardzo spodobała mi się idea reżimu jaskiniowca, ale mam dwa „ale”, oczywiście natury psychicznej… Mój tryb życia nieodłącznie jest związany z ciągłym kontaktem z ludźmi, i zastanawiam się jak zniosą, a może raczej ja, dyskomfort pojawiania się z moją „gołą” twarzą, z zaczerwieniami, przebarwieniami i innymi cudami… Oraz, co w wypadku gdy prawie codziennie ćwiczę, i zalewam swą twarz hektolitrami potu? Czy pozostawiać go na tej twarzy? Zmywać wodą? Czy ściągać chusteczką…? Pozdrawiam 🙂

    • AgiPegi

      Ewo, reżim jaskiniowca który ja stosowałam to wersja hard-core. Możesz zastosować tę łagodniejszą np. myć twarz wieczorem lub po wysiłku wyłącznie czystą wodą, jak nie musisz to najlepiej nic potem nie nakładać żadnych kremów o podkładach niestety trzeba zapomnieć bo to się będzie mijało z celem. Wiem, że jest to problematyczne, może na urlopie? Ja się przemogłam ale u mnie po 2 dniach niemycia cera wyglądała o niebo lepiej niż ją 2 x dziennie katowałam żelem. No tylko nie nakładałam pudrów ani nic z tych rzeczy, przyzwyczaiłam się. Jasne, że były chwile kiedy chciałam całą tę skórę zetrzeć ale szkoda mi było poświęconego czasu. Oczy i usta malowałam potem zmywałam olejkiem ostrożnie tylko te okolice. Każdy dobiera metodę pod siebie. Ja po miesiącu czasu miałam cerę jakiej nigdy nie miałam. Pod warstwą skóry była miękka i gładka jak pupka niemowlaka dosłownie. Teraz jednak myję ale w bardzo ograniczony sposób.

      pozdrawiam przy niedzieli 😉

  • Bardzo cenne informacje i z jak dużą szczegółowością podane. 🙂

    • AgiPegi

      🙂 Mam nadzieję, że się przydadzą.

      pozdrawiam słonecznie

  • Słyszałam o tej metodzie! Oglądałam nawet filmik na youtubie. Sama jednak się nie odważyłam. Niby na codzień się nie maluję, bo szkoda mi czasu, ale biorę udział w sesjach zdjęciowych i wtedy nakładam na twarz tony tapety. Kolejna sprawa to siłownia, po treningu mam twarz zalaną potem…

    • AgiPegi

      Jeśli aktualna pielęgnacja jest dla Ciebie ok to w sumie nie masz potrzeby. Ja musiałam coś zrobić bo stan mojej twarzy był koszmarny…

  • Ciekawy eksperyment, super, że podjęłaś się czegoś takiego:) Nie dałabym rady przez miesiąc nie myć twarzy chociażby wodą albo wilgotnym wacikiem… Mam cerę mieszaną ze skłonnością do tłustej i naprawdę zatłuściłabym i zapchałabym się tym wszystkim 🙁

    • AgiPegi

      Wiesz ateno, ten sposób reguluje właśnie wydzielanie sebum. Na forach zagranicznych wiele osób z łojotokową cerą wypowiadało się bardzo pozytywnie w kwestii nawet ustąpienia zmian trądzikowych. No ja mam cerę suchą więc to inna sprawa i ciężko mi cokolwiek powiedzieć w kwestii praktycznej na temat przebiegu procesu przy cerze tłustej. Generalnie bardzo lubię wyzwania 🙂 obecnie męczę squad challenge. Po zakończeniu /jeszcze 25 dni/ zdam również relację.

      Po drugie można stosować caveman regimen w wersji delikatnej czyli zmywać twarz wyłącznie wodą /poniekąd obecnie tak pielęgnuję cerę tylko makijaż zmywam olejkiem z wodą/

      Ja nie żałuję, doprowadziłam tym detoksem twarz do stanu, który akceptuję. Wcześniej jak używałam żeli do mycia nawet tych najdelikatniejszych miałam ogromne problemy. W pewnym momencie wydawało mi się że nawet mam trądzik różowaty a to było tylko podrażnienie skóry. Mając takie doświadczenie pewnie wiele osób leczących się na trądzik różowaty być może ma problemy podobne do moich. Dobrze, że nie poszłam do dermatologa. Uniknęłam kosztów i być może jakiegoś bezsensownego leczenia. A wystarczył taki prosty sposób…

  • Pingback: Oczyszczanie twarzy olejem czyli OCM po mojemu - W rytmie natury()

  • Minaretta

    Zdumiewajace! Ja jakis czas temu jakos tak intuicyjnie zaczelam myc rzadziej twarz poniemaz moja skora „ne chciala” zebym myla ja czesto. Objawilo sie to tym, ze jak chcialam ja umyc, odczuwalam jakas niechec. Tez moja skora postawila zdecydowane Weto wszelkim fluidom koloryzujacym.
    Rano myje twarz naparem z rumianku a wieczorem ziolowym plynem do mycia jesli wychodzilam w tym dniu na miasto (spaliny) lub tez tylko rumiankiem.

    Ale do rzeczy. Chcialam zapytac o to, co „mowi” ta teoria na temay skory wokol oczu. U mnie jest ona cienka i sklonna do zmarszczek. Paradoksalnie tam wlasnie od wczesnych lat zawsze nakladalam kremy… Wiec jestem ciekawe co taki detoks mialby zmienic w tych okolicach 🙂

    I jeszcze jedno pytanie: czy ta metpda jest dobra jak si emieszka w wielkim miescie gdzie pelno spalin i toksyn, ktorych sie nie zmywa?

    • AgiPegi

      Trochę to problematyczne w wielkim mieście ale spokojnie możesz zastosować modyfikację metody hardcorowej czyli mycie wyłącznie czystą, przefiltrowaną lub przegotowaną wodę. Nie nanosiłam pod oczy kremu ale zmywałam makijaż olejkiem /nie robiłam go jednak codziennie/ więc siła rzeczy tamte okolice były natłuszczone. Tu chodzi o to aby agresywnymi środkami nie pozbawiać skóry płaszcza ochronnego. Np latem trochę gorzej ją stosować bo wiadomo upały, kurz, pot, spaliny ect. Ja robiłam to jesienią więc bardziej komfortowo. Ale spokojnie możesz spróbować z myciem buzi wodą. Woda zmyje zanieczyszczenia tylko trzeba szybko usunąć jej nadmiar bo krople wody wiążą wodę ze skóry i wraz z nią odparowuje, tym samym pozbawiając skórę nawilżenia. Ja nie myłam wcale twarzy ale to hard core a na to nie każdy się decyduje 😉 no i nie musi.

  • Minaretta

    szkoda, ze nie przetestowalas na okolicach oczu…ciekawe jakie bylyby efekty. W teorii co mialoby sie zminic w tej strefie po detoksie? Czy jest jakis filmik z tlumaczeniem na you tubie na ten temat?

    • AgiPegi

      Widzisz moim problemem nie były okolice oczu a pozostała część twarzy, która wymagała detoksu i reagowała już reakcją alergiczną prawie na wszystko. Wokół oczu było ok, no może nie do końca bo miałam ogromne problemy z opuchlizną ale przyczyna tkwiła w kawce, który zatrzymuje wodę w organizmie. Po zaprzestaniu zupełnym picia małej czarnej opuchnięcia zniknęły jak ręką odjął. Nie oglądałam tak skrupulatnie filmików /chociaż wiem, że jest ich sporo bo szukając informacji na temat CR mnóstwo ich się pojawiało/ To i tak mija się z celem, każda skóra jest inna więc i tak się eksperymentuje. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś wypróbowała metodę i na skórę wokół oczu ale trzeba zrezygnować z makijażu co najmniej na miesiąc, a dla mnie to było nie do przeskoczenia niestety 😉

  • Gabriella

    Chyba nie mam odwagi na tak drastyczny krok..
    Kiedyś stosowałam mnóstwo kosmetyków przeznaczonych do młodej trądzikowej cery.. Nigdy nie miałam olbrzymiego trądziku, ale jednak moja cera odbiegała od ideału. Kilka miesięcy temu trafiłam do dermatologa, rzekomo najlepszego w mieście.. No cóż, z marszu dostałam antybiotyki.. Żadnego wywiadu, badań nic. Wzbraniałam się dwa tygodnie, w końcu spróbowałam. Najmniejsza dawka, co drugi dzień przez tydzień. Ale stwierdziłam że nie będę się faszerować chemią i postawiłam na naturalną pielęgnacje. Od dawna stosuję oleje, czarne mydło, mydło aleppo i glinki. Od kilku tygodni myję twarz płatkami owsianymi i widzę zdecydowaną poprawę.

    Bardzo się cieszę, że takie osoby jak Pani promują naturalne sposoby leczenia i pielęgnacji.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • AgiPegi

      Dziękuję za miłe słowa 🙂 Płatki owsiane fajnie nawilżają sama chcę je wypróbować. Lubię eksperymenty naturalne bo nie są szkodliwe i można sobie je przeprowadzać bez obawy o jakieś większe skutki uboczne co najwyżej możemy zafundować sobie niewielka reakcję alergiczną ale to nie problem…Możesz się pochwalić w jaki sposób wykorzystujesz płatki do mycia twarzy ?

      pozdrawiam majowo

  • Bożena

    Ja nie zmywam twarzy wodą a spryskuje jedynie rano i wieczorem serum biocomplexem peptydowym…cudowna mgiełka sama wnika a ja nie dotykam twarzy.też miałam kiedyś problem z wypryskami jak weszłam w menopauzę,stres,wahania nastroju itd.ale odkąd poznałam „moc peptydow naturalnych” plus odpowiednia dieta, dużo ruchu na powietrzu(mieszkam tuż przy puszczy)efekty są.każdy musi dobrać sobie to co najlepsze.ja od kilku lat nie kupīłam żadnego kremu w sklepie…za dużo „chemii” w nich,wolę co innego.

    • AgiPegi

      Świetne miejsce zamieszkania…zazdroszczę. Bożenko a twarzy w ogóle nie oczyszczasz? Caveman regimen stosuję raz na jakiś czas a tak na co dzień oczyszczam twarz swoim sposobem z olejem i hydrolatem, czasem czystą przefiltrowaną wodą. Wszelkie drogeryjne kremy, balsamy zastąpiłam naturalnymi, nierafinowanymi olejami. Jako podkładu używam wyłącznie minerałów ale zaciekawiłaś mnie tym serum jeśli możesz napisz coś więcej na jego temat 😉

  • Pingback: Jak pozbyć się pryszczy i oczyścić twarz w 15 minut i nie wysuszyć przy tym cery? - Rytmy Natury()

  • Julia

    Witam, jestem w trakcie ostatniego tygodnia całego procesu jaskiniowca.. Martwi mnie szczególnie fakt, iż wyskoczyły mi w ostatnich dniach małe krostki, skóra rzeczywiście wygląda jak skorupa, gdzieniegdzie są suche skórki, co Pani o tym sądzi? Wydaje mi się że takie zmiany krostkowe powinny wyjść już dawno, a nie teraz..

    • Rytmy Natury

      Julio jak pisałam każda skóra reaguje indywidualnie i trzeba się z tym liczyć. Myślę, że skoro tyle już przetrwałaś dotrwaj do końca. Ja to potraktowałam jako detoks i się świetnie sprawdziło jednak tak na co dzień jest to trudno zważywszy na fakt, że lubię się malować 🙂 Miesiąc bez makijażu jakoś się przemęczyłam. Spróbuj wytrwać a jak będzie się to nasilać to zakończ szybciej.

  • Sylwia

    Witam, bardzo inspirujący post. Mam tylko jedno pytanie – robię gimnastykę twarzy. Czy podczas caveman regimen jest to możliwe, jeśli założenie jest takie że wogóle się twarzy nie dotyka? Pozdrawiam

    • Rytmy Natury

      Witaj Sylwio, Można robić gimnastykę ale lepiej odpuścić te ćwiczenia z dotykaniem twarzy. Jest wiele takich w których twarzy nie trzeba dotykać 😉

      • Sylwia

        Witaj Agnieszko, podjęłam wyzwanie. Wersja hardcore. Skore mam sucha i liczę na polepszenie szczególnie na policzkach. Zaczyna mi sie robić skorupka i niestety bardzo uwidoczniły sie zmarszczki na czole. Mam nadzieje przejściowo. W większości mam takie same odczucia jak Ty / bardzo sucho. Dzieki za inspiracje. Czekam na efekty. Pozdrawiam

        • Rytmy Natury

          Hej Sylwia, zmarszczki się uwidocznią bo ta skorupka po prostu się łamie. To jest przejściowe, jak po miesiącu to zmyjesz zmarszczek jakimś cudem nie będzie przynajmniej u mnie tak było 🙂 Miałam sucho i chciałam porządnie się umyć, oskrobać ale wytrzymałam 🙂

  • Anka

    ja mam pytanie jak tą skorupę usunąć?:) mi się taka skorupa tworzy:) i trę to mocno zwilżoną wodą lnianą ściereczką, ściereczką z mikrofibry i całkiem nie chce zejść:)tzn. wyczuwam to pod paznokciami, tą skorupkę:) mogę paznokciami aż ją zeskrobywać:)

    • Rytmy Natury

      🙂 Ona jest faktycznie ciężka do zeskrobania. Ja nakładałam ciepły ręcznik na jakiś czas na twarz w wannie z ciepłą wodą i jakoś dałam radę. Do tego można zastosować peeling enzymatyczny jak faktycznie się nie da tego zedrzeć.

  • Nie dla mnie takie eksperymenty. Z tłustą cerą zarosłabym łojem i innym brudem. Poza tym wydaje mi się to strasznie niehigieniczne. Minimalizm kosmetyczny zdecydowanie tak, ale brak mycia przez miesiąc mnie przeraża.

    • Rytmy Natury

      Hehe ja nie mam tłustej cery ale szukając info na ten temat na zagranicznych portalach to właśnie w ten sposób leczyli łojotoki i przetłuszczanie. Oczywiście, że to nie sposób dla każdego…A z brakiem higieny to nie ma nic wspólnego…

  • szczerze Cię podziwiam, że udało Ci się wytrzymać te 4 tygodnie. Ja chyba bym nie potrafiła. Jedną z pierwszych czynności jakie robię rano, jest umycie twarzy.W przeciwnym razie mam wrażenie, że buzia mi się po prostu lepi (tłusta skóra). Nie mówię już nawet o wyjściu gdziekolwiek bez podkładu. Z natury jestem dość niepewna siebie, a bez makijażu chyba musiałabym chodzić w kominiarce… 😛 mimo wszystko, masz rację, koncerny kosmetyczne żerują na nas i wmawiają, że bez ich produktów niechybnie zginiemy 😉
    pozdrawiam

  • Dorota

    Hej, trochę się nie zgodzę z tym, że to jakaś cudowna metoda na cudną cerę, choć może to po prostu nie działa na niektórych.Mój mąż w ogóle nie myje twarzy, nie smaruje niczym, bo nie lubi, a ładnej cery nie ma, ale może taka jego uroda. Ja swego czasu zrobiłam coś dokładnie takiego samego jak autorka, tylko że niejako z przymusu.Zrobiłam taki detoks skórze nawet więcej niż cztery tygodnie to trwało-pobyt na porodówce, potem zaraz trzy tyg w szpitalu, więc nie miałam kompletnie siły i ochoty na to by cokolwiek z pielęgnacji robić(tylko szybkie mycie ciała i zębów). Cerę miałam dokładnie taką samą jak wtedy,gdy ja myłam i używałam kremów, nic się nie pogorszyło, nic się nie poprawiło, żadna skorupka się nie pojawiła-na szczęście:). Cerę mam mega tłustą, aczkolwiek nie sprawia mi większych problemów i choć dobijam powoli czterdziestki nie mam prawie żadnych zmarszczek. No może w tym tkwi sekret? Że jednak nie sprawia mi ona kłopotów, więc taki detoks nie przyda sie jej raczej. Choć jednak jak patrzę na cerę męża to wg tego sposobu powinien mieć gładziutką twarz, a tu nic z tego. No niemniej można spróbować, mozna trochę kasy zaoszczędzić:)

    • Rytmy Natury

      Pamiętaj o tym, że to sprawa indywidualna, nie każdemu pomaga. A mąż może beznadziejnie się odżywia bo to ma najistotniejszy wpływ na cerę. Najpierw trzeba zrewidować dietę a potem szukać innych sposobów, innej kolejności nie ma…Caveman nie opiera się na cudzie, wraz z odpowiednią dietą może pomóc ale trzeba wykluczyć również choroby, zaburzenia hormonalne, to sprawa bardziej złożona..

  • 01

    Dzieki za dodanie info o cerze suchej i tej metodzie! Niestety wszedzie pisza tylko o tlustej. Mam cere odwodniona (NIE sucha, potrzebuje wody, np. rozanej a oleje ja wysuszaja, wiec uwazalabym z polecaniem olejow do twarzy, dla niektorych typow cery to zabojstwo). Probowalam przez tydzien ale stchorzylam… Bylo rowniez bardzo sucho, pomieta skora… Czyli to przejdzie po miesiacu? Warstwe suchej skory mialam odrazu, po pierwszym dniu. Dosc dobijajacy wynik. Wokol oczu sie przetluscila (co normalnie nigdy sie nie dzieje).

    • Rytmy Natury

      Oleje wysuszają jak się nieumiejętnie je stosuje. Należy nakładać je na zwilżoną twarz absolutnie nie na suchą! Więcej o tym piszę tutaj http://rytmynatury.pl/olej-na-twarz-zamiast-tradycyjnego-kremu/. Poza tym każdy musi sobie dobrać olej indywidualnie, mi pasuje rokitnikowy, z kocanki, skwalan, śliwkowy. Z awokado mnie uczula. Ja stosuję wyłącznie pielęgnację olejami plus masło shea i jestem mega zadowolona a mam cerę suchą, wrażliwą i naczynkową. Po kocance to już nawet nie mam problemu z naczynkami taka jest świetna pod tym względem. To nie same oleje są problemem tylko nieumiejętność ich stosowania bo każdy znajdzie jakiś dla siebie. Nie ma jednak drogi na skróty, metodą prób i błędów po prostu. Gdybym się poddała i zwalała winę na oleje dalej bym się szarpała z cerą a tak odnalazłam pielęgnację dla niej idealnie dopasowaną 🙂 Z tą suchą skórą to tak będzie niestety. Trzeba to jakoś przejść. Mi się udało ale jak pisałam stosowałam metodę w ramach detoksu i tak do niej podchodzę obecnie 🙂

  • 01

    Wlasnie tak nakladalam. No nie ma sie co klocic, ludzie maja rozne rodzaje cery. Na dloniach mam sucha (atopowe zapalenie skory) uzywam tylko olejow. Jak uwazasz, czy efektywna bedzie tez lagodniejsza wersja, tzn. wklepanie wody rozanej i zadnego mycia pod kranem, tarcia gabka ani niczym czy tylko bede sobie zawracala glowe i lepiej przestac wszystko nakladac? Troche sie uparlam na ta roze bo dobija mnie ten przesusz, ale moze lepiej sie zaprzec… Um, czy w trakcie caveman regimen swedziala cie twarz? Czy to mija czy dopiero po miesiacu po zdarciu dead skin mask?

    • Rytmy Natury

      Kto tu się kłóci 🙂 Piszę tylko z doświadczenia, wiem że ludzie mają problem z doborem oleju i sama taki miałam. Nie chcesz nie stosuj ich po prostu ale zamykasz sobie drogę do super pielęgnacji, no cóż Twój wybór…Ja nie robiłam nic żadnej wody, toników, po prostu nic. Zrób jak uważasz, najlepsze efekty uzyskuje się nie robiąc nic ale zawsze można coś tam zmienić pod siebie.

  • Pola

    Bardzo ciekawy artykuł. To interesujące, że jest tyle przeciwstawnych teorii dot. pielęgnacji skóry twarzy. Ja codziennie stosuję delikatny masaż twarzy, tak już od kilku miesięcy i efekt jest super. Zastanawiam się jak zadziała na mnie caveman regimen – mam skórę tłustą i grubą i obawiam się, że nie będę mogła się potem pokazać w pracy 🙂
    Mam pytanie z innej beczki – jakie serum z witaminą C polecasz? piszesz, że stosujesz organiczne – jakie konkretnie? Będę wdzięczna za info!

    • Rytmy Natury

      Po prostu można pomieszać dany hydrolat z acerolą sproszkowaną lub witaminą C – choć w tym przypadku nie będzie organiczne ale działa równie skutecznie. Tym przemywam twarz.