Aż chce się żyć, czyli jak naturalnie i skutecznie pokonać doła! -

Aż chce się żyć, czyli jak naturalnie i skutecznie pokonać doła!

Aż chce się żyć!! Ta myśl i euforia przepełnia mnie zawsze w okresie przedwiośnia. Uwielbiam oczekiwanie na wiosnę. To najradośniejszy okres w moim życiu. Jeśli luty jest mroźny i ciągnie się w nieskończoność /mimo, że jest najkrótszym miesiącem w roku/ dopada mnie chandra. Tylko myśl o bliskim rozkwicie natury pomaga mi przetrwać ten trudny okres.

chce się żyć

Kontakt z naturą leczy najlepiej…

Jeśli podchodzisz do tego podobnie jaj ja zrozumiesz, jeśli nie, ja postaram się zrozumieć Ciebie. Wszak każdy jest inny i co innego nas cieszy. Bywają jednak uniwersalne prawidła i raczej tyczą się każdego, choćby poziom witaminy D3 w organizmie, który w lutym /jeśli jej nie suplementujesz/ jest alarmująco niski a to już przyczyna depresji, dołów, stanów, że nie chce się żyć itp. Nie będę jednak przynudzać na temat witaminy D3 /trochę moich wypocin na ten temat z badaniami naukowymi znajdziesz we wpisie „Twoje zdrowie psychiczne szwankuje? Tych 3 składników odżywczych Ci brakuje!”/. Pragnę natomiast podpowiedzieć Ci jak można naturalnie zadziałać i zakopać doła oraz poczuć, że jednak chce się żyć i ma to sens!

Gdy już nie chce się żyć, przypatrz się diecie pod kątem probiotyków!

Tak, tak to właśnie lakobakterie występujące w jelitach mają ogromny wpływ na wiele aspektów Twojego i mojego funkcjonowania. Wpływają na system nerwowy, hormonalny, immunologiczny a te się ze sobą zazębiają. Niestety, nowoczesny styl życia i odżywiania, przyjmowane leki, stresy skutecznie eliminują pożyteczne bakterie z naszych organizmów. Dochodzi to takiej sytuacji, że przewagę osiągają te złe bakterie chorobotwórcze. Przyjazne bakterie pełnią rolę strażników, eliminujących panoszące się złe bakterie. Jednak jak strażników jest coraz mniej, to wiadomo co się dziać zaczyna. Wszelkie choroby /a depresja takową akurat jest/ zaczynają doskwierać organizmowi.

Pewne badania jasno wykazują, że istnieje związek pomiędzy mózgiem a przewodem pokarmowym. Bakterie w jelitach mogą mieć niebagatelny wpływ na samopoczucie, myśli czy stany. Dowiedziono również, że wytwarzają one i regulują ilość neurotransmiterów w mózgu: serotoniny, dopaminy i GABA, które mogą mieć wpływ na nastrój, ból czy funkcje poznawcze [1,2].

Idąc tym tropem wysokiej jakości probiotyki mogą zmienić Twoje życie nie do poznania. Zawsze podkreślam, że najlepsze są te domowe, które z powodzeniem możesz przygotować sobie w domu o czym piszę w artykule „Naturalne probiotyki niezbędne dla Twojego zdrowia i urody”. Poprzez dostarczanie organizmowi przyjaznych bakterii i dbanie o nie czyli karmienie ich prebiotykami można zmniejszyć podatność organizmu na negatywne skutki stresu i depresję. Badania wykazały, że ludzie odczuwają mniejszy stres, niepokój, lęk, wrogość czy nawet agresję po uzupełnieniu w organizmie prebiotyków czyli właśnie tych substancji odpowiedzialnych za utrzymanie prawidłowej flory bakteryjnej [3].

Niektóre probiotyki wykazały zdolność do zmniejszania hormonów stresu oraz zwiększania poziomu tryptofanu, serotoniny, kwasów omega-3 w mózgu, które odpowiedzialne są za dobry nastrój. [4] Tak więc dostarczając przyjazne bakterie i karmiąc je odpowiednio za pomocą prebiotyków a tym samym zmniejszając ilość tych złych bakterii możesz skutecznie poprawić stan układu nerwowego i zdrowie psychiczne.

chce się żyć

Słońce i świeże powietrze to najlepsi lekarze…

Zainteresuj się kurkumą

Kurkuma to cudowna przyprawa. Zawiera kurkuminę, która nadaje jej piękny żółty kolor. Przebadano ją pod kątem wpływu na nowotwory o czym szerzej piszę w artykule „Kurkuma zabija raka a nie człowieka”. Tym razem zajmę się nią jako jedną z najpotężniejszych roślin, która wykazuje działanie lecznicze na mózg. Wiele badań potwierdza, że kurkumina posiada właściwości przeciwdepresyjne i działa równie dobrze jak prozac z tymże bez efektów ubocznych. Zmniejsza poziom hormonów stresu a zwiększa serotoniny i dopaminy w mózgu co wiąże się z polepszeniem samopoczucia i doznawaniem szczęścia [5-8].

O sposobach podniesienia poziomu dopaminy w mózgu piszę szerzej w artykule „Jak zwiększyć poziom dopaminy w sposób naturalny?”

Kurkumina wspomaga również radzenie sobie ze stresem i niepokojem. Jej wpływ na mózg prawdopodobnie związany jest z jej właściwościami przeciwzapalnymi. Niemal każda choroba przewlekła w tym depresja, lęk, choroba Alzheimera jest jakoś powiązana z chronicznym stanem zapalnym organizmu. Również nowotwory mogą mieć z nim związek. Kurkumina zwiększa pochodzący z mózgu czynnik neurotropowy /BDFN/, hormon który zwiększa wzrost nowych komórek mózgowych, poprawia funkcję mózgu i zmniejsza ryzyko choroby psychicznej. Osoby z depresją i chorobą Alzheimera mają ten czynnik zmniejszony [9].

Nie jest jednak tak prosto korzystać z dobrodziejstw kurkuminy. W samej kurkumie jest jej zaledwie 3%. Dla lepszej jej przyswajalności należy łączyć ją z tłuszczem i czarnym pieprzem. Piperyna zawarta w pieprzu zwiększa jej wchłanialność. Pewną alternatywą są suplementy, które zawierają znaczne ilości kurkuminy o zwiększonej biodostępności.

chce się żyć

Pomimo wielu dowodów na lecznicze działanie naturalnych substancji w aspekcie walki z depresją i innymi zaburzeniami nerwowymi, medycyna konwencjonalna zdaje się tego nie zauważać. Nadal do leczenia wszelkich zaburzeń przepisuje się silne leki, których stosowanie wiąże się z poważnymi skutkami ubocznymi. Jednak masz wybór i możesz samodzielnie kontrolować swoje zdrowie psychiczne. Wystarczy trochę chęci i zainteresowania się tematem od innej strony.

Jednak głowa do góry wiosna już niebawem zapuka do drzwi, a słońce swoimi pierwszymi promieniami zacznie omiatać ciała! Aż chce się żyć!

chce się żyć

Dla takich widoków chce się żyć!!

1.Ingestion of Lactobacillus strain regulates emotional behavior and central GABA receptor expression in a mouse via the vagus nerve

2.Microbial Endocrinology in the Microbiome-Gut-Brain Axis: How Bacterial Production and Utilization of Neurochemicals Influence Behavior

3.Prebiotic intake reduces the waking cortisol response and alters emotional bias in healthy volunteers.

4.A randomized controlled trial to test the effect of multispecies probiotics on cognitive reactivity to sad mood.

5.Efficacy and safety of curcumin in major depressive disorder: a randomized controlled trial.

6.Potentials of curcumin as an antidepressant.

7.The antidepressant effects of curcumin in the forced swimming test involve 5-HT1 and 5-HT2 receptors.

8.The Role of Curcumin Administration in Patients with Major Depressive Disorder: Mini Meta-Analysis of Clinical Trials.

9.Brain-derived Neurotrophic Factor

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Informacje zawarte na blogu są moimi subiektywnymi dociekaniami, obserwacjami i z chęcią się tym dzielę.

  • Ciekawie napisane,fajne fotografie,Pozdrawiam

    • Rytmy Natury

      Dzięki Arturze 🙂

  • Też kiedyś pisałam artykuł o kurkumie, to niesamowite jakie ona ma właściwości ! Tak samo imbir czy np. pyłek pszczeli. Czasem nie doceniamy takich naturalnych produktów, tylko wolimy faszerować się „cudownymi” lekami czy suplementami…

    • Rytmy Natury

      Kurkumę stosuję na co dzień ale kupuję taką podsuszoną i potem mielę, mam pewność że jest to 100% kurkuma i nawet smakuje inaczej niż te mielone 🙂 Czasem suplementy bywają potrzebne ale trzeba szukać dobrych. Jako profilaktyka wystarczy przyprawka ale jak już się ma jakieś większe problemy to może być zbyt mało 🙂

  • Zosia

    Witam,
    dziękuję za fajny artykuł… i mam pytanie: skąd zdobywasz Agnieszko tę kurkumę w kawałkach?

    Ja to planuję mieć własną… Ale – na razie to plany. Kurkuma o ile wiem to krewniaczka imbiru. To żaden problem mieć własne kłącza. Dobrze rośnie. Gdy zdobędę świeże kłącze kurkumy – zasadzę jak imbir :).
    Pozdrawiam :).

    • Rytmy Natury

      Zosiu, w pobliskim sklepie mam fajne zaopatrzenie w produkty ekologiczne i tam kupuję wiele takich rzeczy a znalazłam przypadkiem 🙂 O imbirze czytałam, że nadaje się do uprawy i przymierzam się, może i z kurkumą popróbuję bo uprawiać nowości uwielbiam. Akurat awokado już mi sobie pięknie wyrasta z pestki. Pewnie nie będzie owocowało ale kto wie …

      • Zosia

        Pobliski sklep…
        Pewnie daleko od Warszawy…
        A jak zasiałaś avokado? Tylko… hmmm, u nas w domu jest raczej rześko… W kuchni, gdzie najcieplej – 15 st.
        Tyle rzeczy bym chciała… kambucha, kiełki, zasiewy fajne, kiszonki… My się przyzwyczailiśmy… Kot też. Jednak roślinki…

        • Rytmy Natury

          Bardzo daleko 😉 Nie siałam, włożyłam pestkę do wody w sierpniu a teraz mam już 4 cm łodygę i wiosną wsadzę ją w ziemię. Mam zamiar nagrać filmik z etapami wzrostu roślinki ale to wiosną jak już będzie w ziemi 🙂 To faktycznie masz rześko w domciu, ja tam piecuch jestem…

          • Zosia

            Robię doświadczenia na sobie.
            Np przez kilka dni, rano brałam zimny prysznic i wychodziłam z domu załatwiać sprawy.
            Przez cały dzień było mi cieplutko mimo mrozów. Ale wieczorem… zzzzimno. Rozgrzana budziłam się dopiero rano.
            Wymyśliłam sobie, że ten prysznic jednak kosztował mnie trochę energii na rozgrzanie ciała. Pod koniec dnia z założenia energii było mniej – wiadomo. Skończyłam z zimną wodą i zimno przed snem – też się skończyło. Dziś wyszłam „do ludzi” w eleganckich lekkich spodniach więc zimna woda tylko na nogi…. Ogólnie jestem szczupła… Nie mam tłuszczyku, który grzałby mnie. Nie wiem co z tym począć bo „używam” też sportu… resztki tłuszczu wytapiam… A bez niego (sportu) – dogoni mnie pesel. Mojego brata bliźniaka juz dawno dogonił. A z peselem na karku to już nie życie… 😀 Masz może jakiś sposób na to by nie tracić tłuszczyku nie rezygnując z ruchu i nie przechodząc na śmieciowe jedzenie? Już tę kurkumę Ci odpuszczę :P. Wierzę, że znajdę ją gdzieś w Polsce… (wujek Google wszystko wie 😀 )
            Swoją pestkę wyjmij na chwilkę z wody… Abo może nie na chwilkę. Daj korzonkom powietrza. One też oddychają. Może zanim/zamiast wsadzisz ją do wody – umieść ją w wilgotnym piasku (wilgoć z chłodnej, przegotowanej wody). Wtedy będzie miała co pić i czym oddychać.

  • Rytmy Natury

    Bez obaw, rośliny to moja kolejna pasja więc żadnej jeszcze nie zabiłam 😉 Część korzeni jest na powietrzu. Co jak co ale z nimi to miłość wzajemna. Nic się złego roślince nie dzieje, od sierpnia tak rośnie. Jakby jej dobrze nie było to by odeszła a ona rośnie, teraz jak dzień coraz dłuższy – jak szalona 😉 Jeszcze trochę a przeprowadzę ją do doniczki. Ja się nie hartuję bo tego nie lubię, nic na siłę. Jestem typem południowym więc to na przekór mojej naturze 😉

    O tak z wiekiem pozbywanie się resztek tłuszczyku jest błędem. Od razu to widać po twarzy. Jak człowiek jest młody to sobie może kombinować, potem to leci kosztem wyglądu i urody. Oczywiście nie myślę tu o chorobliwej otyłości bo to trzeba zbić przede wszystkim dla zdrowia. Jeśli nie chcesz tracić tłuszczyku to lepiej zrezygnować z intensywnego kardio np na rzecz ćwiczeń siłowych, które są idealne dla utrzymania jędrnej i szczupłej sylwetki. Ja uwielbiam trening siłowy i warto się nim zainteresować choćby dla powodów o których piszę tu http://rytmynatury.pl/trening-silowy-ochroni-kosci-mozg/

    Ja sobie wyrobiłam fajnie ręce bo np. nie mogę patrzeć na kobiety, którym skóra flakiem zwisa z tricepsów…ale to temat rzeka…

  • Zosia

    Moje ćwiczenia to jazda rowerem (cross), bieganie (ale tak bez przesady) i taka tam gimnastyka (rozgrzewka z Aleksandrą Żelazo – z netu). No przecież nie zrezygnuję z roweru! To już wolę byc brzydka, pomarszczona i sucha (i tak juz jestem 🙂 ).
    Wypatruję różnych informacji na temat tarczycy bo jakoś dziwnie w niej widzę powód kłopotów z tłuszczykiem.
    Tak myślę sobie, że wolę być lżejsza niż cięższa. Nie miałabym ochoty nosić tyle kilogramów. Smutno mi patrzeć jak ludzie (często powiedzmy to sobie na własne życzenie – apetyt) noszę te dodatkowe kilogramy. Ja mogę odchudzić już tylko rower ;).
    Poczytałam u Ciebie o treningu siłowym… Ale w siłowni, w zamkniętym pomieszczeniu – nie. W domu też nudno.
    Miałam dość poważne wypadki (rowerowe oczywiście 🙂 ) i w żadnym nic sobie nie połamałam. Więc moje kości są chyba OK. Mimo… no dobra, na razie nie przyznam sie do swojego wieku :P. Do tej pory jeździłam w maratonach crossowych (takie wyścigi). Teraz zamierzam więcej wycieczkowo pojeździć aby móc jeszcze więcej i jeszcze dokładniej coś zobaczyć po drodze.
    Aga, czy ja Ciebie nie zanudzam?

    A jeszcze co do imbiru: jak już zaczniesz uprawę – zobaczysz (mnie to zainteresowała a nawet… martwiło 😀 ) trud każdego nowego listka, który wychodzi z pochewki. A potem tak śmiesznie ustawia się – całkiem prostopadle do łodygi.

  • Rytmy Natury

    Wcale mnie nie nudzisz 😉 no co Ty….Kocham jazdę na rowerze. Swojego czasu ćwiczyłam w siłowni ale teraz mam taką swoją siłowienkę z podstawowym sprzętem, hantlami, sztangą, stepem na którym wyciskam klatę i takie tam. Ja znowu uwielbiam trening siłowy. Wiosną kardio mam w ogrodzie, zimą dorzucam sobie do treningu. Trochę korzystałam z ćwiczeń Oli ale ja i tak zawsze pod siebie układam treningi 🙂 Wiem po prostu na co moje ciało reaguje a biegać nie lubię, czasem się przebiegnę z mężem bo samej to mi się nudzi 😉
    Fajna sprawa z tym imbirem, a go się sieje czy jak ? Koniecznie wiosną zacznę go uprawiać. Mąż już mi o tym wspominał 😉 Durna ze mnie baba, mam wielki ogród, mnóstwo kwiatów domowych, ogrodowych i tarasowych, storczyków masa a ja jeszcze jakieś nowe dosiewam…Potem jęczę, że nie mam na to czasu 😉 Jednak piękno tych kwiatów i swojskie warzywa czy owoce wynagradzają mój trud a dla mnie to ogromne szczęście 🙂
    Teraz zacznie się moja ukochana pora roku. Na stryszku rośliny tarasowe zaczynają się budzić 😉

    pozdrawiam gorąco 🙂

    • Zosia

      Tym razem krótko bo właśnie zaraz jedziemy rowerkami (najpierw Metrem ucieczka z Ursynowa a potem juz naszym autkiem – dwuczęściowym).
      Co do imbiru: tam nasionka… Kupuję kłącze, wsadzam do ziemi i rośnie. Czasem warto podlać 😀 :P.
      Co do roślin zaokiennych: czy masz coś na mszyce i takie tam?
      Ja się zdenerwowałam. Zaraziły mi jakimś grzybem ognika, który co zimę karmi owocami gromadę ptaków. Nie chcę, by ptaki jadły grzyba :/. W zeszłym roku posiałam (siany najlepiej rośnie i nie znosi przesadzania) dla ozdoby ostropest i te up-dliwe owady obsiadły mi go. Już nie chcę kupować papierosów i nimi truć. To moja jedyna i ostatnia paczka…. W zeszłym sezonie zastosowałam taki naturalny preparat (na bazie olejku herbacianego), po którym mszyce wyraźnie źle się poczuły :D. Natomiast mrówki spokojnie… Wróć. Bardzo nerwowo przez cały dzień szalały po roślinach zdziwione co się stało z ich stadem… Lubię mrówki. Cieszę się, że wyszły z tego całe i zdrowe :). A teraz korzystając z pięknej pogody – fruwam pojeździć. Cieszę się, że nie masz smogu. To męczące… :/.

      • Rytmy Natury

        Zosiu takie zwykłe kłącze ze sklepu wsadzasz tego imbiru?? Ognik u mnie jakoś kiepsko rośnie, przemarza…Na mszyce robię wyciąg z czosnku, pomaga ale musi być mocny i na grzyba jest dobry. U mnie mrówki to szkodniki, w warzywniaku podkopują i podgryzają mi warzywa i robią tam gniazda…A smog jest choć może mniej bo mieszkam pod niemiecką granicą a tam powietrze czyściejsze ale mimo wszystko…Fajnie masz, ja zaraz jadę z psem do fryzjera bo przed wiosną warto ogolić bo zamiast sznaucera mam teraz niedźwiada 😉

        • Zosia

          A znacie (znaczy Rytmy Natury) EM – y? Czyli Efektywne mikroorganizmy?
          One są wspaniałe dla organizmu glebowego… My mamy swoje jelita, które powinny mieć własny „garnitur” bakterii. Gleba – całkiem tak samo. Bez nich jest goła i „zimna” jak jelita bez flory. To jest długi i bardzo ciekawy temat. Ale to juz do pogadania głosowego bo długo by pisać… W każdym razie mój ognik praktycznie umierał. Ścięłam go „do kolan”, zaopatrzyłam EM-ami i jest prawie zdrowy… :). W tym roku zetnę go (a co! Trzeba się wykazać zdecydowaniem, choć duży wyrósł ->2x2x2 m) do „kostek” i znowu zaopatrzę EM – ami ale obficiej. Może Twój przemarza, bo jest ogólnie słaby. Tak jak człowiek/zwierzę (ależ jestem nudna z tym powtarzaniem ale chociaż wiem, że tak jest) z chorymi jelitami – cały jest chory. Kolejne narządy lecą…
          Dziś znowu byłam rowerem… W lesie oczywiście. Kręciliśmy piruety na lodzie :D. Miejscami trzeba było jednak powolutku na butach… Mokra szklanka… Ach jak ja to lubię. Ale adrenalina była. Fiu fiu. Cały czas. I po co mi horrory w TV?

          • Rytmy Natury

            Znamy ale nie stosuję tego. Jeśli chodzi o ognik to trochę nieskrupulatnie się wyraziłam. U mnie on nie chce po kwitnieniu zawiązywać owoców, chyba że są malutkie jeszcze zjadane przez ptaki bo gniazdują w pobliskich choinach. Wymarzał jak był młody, teraz to ewentualnie niektóre pędy. Nasze jelita najlepiej wspomagać naturalnymi probiotykami, zawsze to podkreślam http://rytmynatury.pl/naturalne-probiotyki-dla-zdrowia-urody/. W przypadku roślin to również natura jest pomocna. Ograniczam do niezbędnego minimum jakąkolwiek ingerencje. Przykładem właśnie może być moja jabłoń, nie pryskam, nie cuduję, obcinam tylko wilki żeby nie zabierały światła owocom a ona przez lata raczy mnie obfitością swoich darów 🙂
            A ja uwielbiam horrory 🙂 Fajne takie piruety na lodzie, niezła frajda i zabawa 🙂

  • Stan naszych jelit może miec ogromny wpływ na organizm, ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Warto przyjzeć się diecie i wprowadzić kilka zdrowych zmian 🙂

    • Rytmy Natury

      Masz rację Agato 🙂 To w jelitach wszystko się kumuluje, one są odpowiedzialne za to co reszta otrzyma. Dlatego jeśli są jakieś problemy to najpierw trzeba przyjrzeć się bliżej właśnie jelitom i florze bakteryjnej.

  • Oj tak, święta prawda! Jelita odpowiadają i za to, że mamy doła i za to, że wyglądamy i czujemy się rewelacyjnie. Szkoda tylko, że tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

    • Rytmy Natury

      Dokładnie, wszystko zaczyna się właśnie w jelitach. To jest zupełnie logiczne i jeśli one źle funkcjonują, pada cały organizm…Wiele osób w ogóle ignoruje stan własnego zdrowia, ćmią papierochy, żłopią wódę a potem płacz …

  • Codziennie wieczorem piję tzw. złote mleko. Do szklanki mleka roślinnego dodaję łyżeczkę pasty z kurkumy (pastę przygotowuję wcześniej i przechowuję w lodówce: pół szklanki kurkumy, 5 łyżek oleju kokosowego, pół łyżeczki czarnego pieprzu oraz szklanka wody) oraz szczyptę ziaren kardamonu. Całość podgrzewam. 🙂

    • Rytmy Natury

      🙂 Znam ten napój, cudownie działa, fajnie rozgrzewa i uspakaja. Jest moc!!

  • Zosia

    Ja też znam… Z opowieści… :/
    Nic to. Zabiorę się. Tylko gdzie ta organiczna kurkuma?

  • Bardzo ciekawy wpis. Ja również uwielbiam przedwiośnie i oczekiwanie na wiosne. Mi nastrój poprawia nadzieja, że jeszcze tydzień, dwa i zrobi się wyraźnie ciepło 🙂 a kurkume wykorzystam oczywiście 🙂

    • Rytmy Natury

      Słońce to podstawa, wystawić się na słońce i od razu chce się żyć. Uwielbiam te pierwsze, ciepłe muśnięcia promieniami słońca 🙂

  • Ja tam wolę zdecydowanie wystawiać twarz do słońca, zamiast łykać tabletki z wit. D….. Cieszę się że tu trafiłam, bo czytając o kurkumie już wiem co muszę przemycić mężowi w obiadach, bo jest mocno zestresowanym człowiekiem 🙂 Dziękuje za inspirację 🙂

    • Rytmy Natury

      Zdecydowanie, już wystawiałam twarz przez 2 dni, mam takie zboczenie że kocham czytać książki na leżaku w ogrodzie jak tylko wyjdzie słońce 🙂 Jak jest zbyt gorąco leżę sobie w półcieniu ale o tej porze roku słońce jest wspaniałe, nie parzy a cudownie ogrzewa…od razu lepsze samopoczucie…

  • kahsDesign

    Świetny post, bardzo pomocny i muszę zastosować niektóre z porad bo czasem na prawdę odechciewa się wszystkiego 🙂
    Pozdrawiam.

    • Rytmy Natury

      Tym bardziej, że to wszystko odbije się korzystnie na równowadze całego organizmu 🙂

  • Świetny wpis, muszę się koniecznie dowiedzieć więcej o różnych innych naturalnych sposobach tego typu, więc bardzo chętnie się porozglądam u Ciebie na blogu. A kurkumę zacznę dodawać do potraw od dziś 🙂 Z pieprzem 🙂 Pozdrawiam

    • Rytmy Natury

      Kurkuma z pieprzem to u mnie codzienność i odkąd przestawiłam się na inny tryb nie wiem co to choróbstwa…ale to zasługa całokształtu 🙂