Ćwiczenia na pośladki – moje miesięczne wyzwanie ze squat challenge!!

Ćwiczenia na pośladki to wbrew pozorom wcale niełatwe wyzwanie. Mimo, że ta część ciała fajnie i szybko się kształtuje to niestety właśnie tam u kobitek najchętniej odkłada się tkanka tłuszczowa, która na domiar złego jest trudna do likwidacji. I co z tego, że pod warstwą tłuszczu kryją się wyrzeźbione mięśnie jak ich nawet nie widać…

Bo tak naprawdę to najlepsze efekty daje zdrowe, racjonalne odżywianie, rezygnacja z produktów przetworzonych, białego pieczywa, cukru w zamian za więcej warzyw, owoców itp. Nie o tym jednak będę pisać bo to szeroka materia a ja chcę ten wpis poświęcić mojemu 30 dniowemu wyzwaniu przysiadowemu – squat challenge.

Jak więc wykonuje się squat challenge?

Otóż bardzo prosto. Rozpoczynamy od 50 przysiadów i według harmonogramu, który zamieszczam poniżej wykonujemy te ćwiczenia na pośladki. Co kilka dni robimy przerwę aby po niej przystąpić do zwiększonego, zmasowanego ataku na obwisłości.

ćwiczenia na pośladki

Zanim jednak zacznie się wykonywać te ćwiczenia na pośladki trzeba się przyłożyć i przetrenować właściwą pozycję aby nie obciążać stawów kolanowych a jednocześnie aby były one skuteczne.

ćwiczenia na pośladki
Schodzę do pełnego przysiadu oj ciężko…

Najlepiej pozycję wypracować sobie przed lustrem, ważne aby kolana były w jednej linii ze stopami, no mogą trochę wybiegać po za nie, oby nie za dużo. Trzeba się odchylić do tyłu jakby siadało się na niewidzialnym krześle. Na powyższym obrazku nie wyszło mi to za dobrze ale specjalnie go zamieściłam, żeby bardziej się do tego przykładać. To wbrew pozorom bardzo ważna kwestia. Po powrocie do pozycji stojącej wysuwamy biodra do przodu i mocno napinamy i ściskamy pośladki – już na samej górze jak stoimy wyprostowani.

ćwiczenia na pośladki
Pełny przysiad

Na tym obrazku wyszedł mi już lepszy przysiad. Nie przysiadamy do samej ziemi bo zniszczymy sobie stawy kolanowe. Te ćwiczenia na pośladki jeśli będą prawidłowo wykonywane nie powinny stanowić problemu dla Waszych kolanek. Po miesiącu wyzwania wcale nie czułam żeby stawy mi dokuczały a skrupulatnie się przyłożyłam do wyzwania.

ćwiczenia na pośladki – efekty

Jeśli chodzi o efekty to byłam zadowolona. W sumie nie osiągnęłam tego co sobie założyłam ale to pewnie dlatego, że lubię sobie pojeść i schudnięcia nie zauważyłam. Za to poprawiła się jędrność a pośladki wyraźnie uniosły się ku górze. Zaobserwowałam również pozytywny wpływ na uda, chociaż trochę się rozrosły co akurat mi nie przeszkadza.

Nie zdecydowałam się jednak na dalsze ćwiczenia na pośladki typu squad challenge gdyż niemiłosiernie się przy nich wynudziłam. Potraktowałam to jako jednorazowe wyzwanie.  Obecnie trenuję je również z elementami przysiadów ale wplatam też inne ćwiczenia. Często zmieniam swoje treningi. Monotonia w sporcie dla mnie jest zabójcza.

Jako wyzwanie polecam squat challenge z czystym sumieniem. Nie jest ono łatwe. Początkujący mogą mieć trudności. Ja nie jestem początkująca a się wymęczyłam, szczególnie pod koniec. Nie jest powiedziane aby całą serię wykonywać za jednym zamachem. Jest to nawet niewykonalne. Można sobie serie podzielić po 50 czy po 20 przysiadów a  w międzyczasie rozciągnąć chwilę mięśnie, nawodnić się i jechać dalej.

I pamiętajcie!!

Nie bójcie się robić głębokich przysiadów bo tylko wówczas mięśnie dostają porządnego kopa. Jak będziecie się oszukiwać to i efektów nie będzie. Ważny jest również ten ruch u góry o którym już wspominałam. Aby się zbytnio nie nudzić przy ćwiczeniach, przysiady wykonywałam przy jakimś filmie czy ciekawym programie. Po ćwiczeniach i w międzyczasie wykonywałam rozciąganie mięśni o czym również nie należy zapominać. Pierwsze kilka dni chodziłam jak kaczka ale potem nawet podczas ostatnich rund żadne zakwasy się już nie pojawiły.

Jeśli więc marzycie o jędrnych pośladkach bez obwisłości i fałdek, zabierajcie się szybko, nawet już teraz /aby to zrobić wystarczy wstać/  za wyzwanie i nie zapomnijcie o racjonalnym i zdrowym odżywianiu. Do lata już niedaleko… Czekam zatem niecierpliwie na sprawozdania no i posyłam dawkę pozytywnej energii ku wytrwałości.