Oczyszczanie organizmu po mojemu

Chyba każdego z nas dopada co jakiś czas ochota na zmiany, eksperymentowanie bądź też na całkowite wywrócenie swojego życia do góry nogami. Mnie również dopadł taki stan. Przed dwoma laty diametralnie zmieniłam swój styl życia od rezygnacji z nałogów po gruntowną zmianę w odżywianiu. Nie piszę o aktywności fizycznej, ponieważ uwielbiam sport i zawsze był on obecny w moim życiorysie. Dzięki temu zawdzięczam stałą wagę i mogę pochwalić się szczupłą sylwetką. W pewnym sensie może to być również zasługa, iż jako nastolatka zrezygnowałam prawie całkowicie z rafinowanego cukru, wszelkich słodzików i substancji słodzących. To jest ogromny plus mimo, że wówczas nie było to takie oczywiste i raczej patrzono na mnie jak na dziwaczkę. Opłaciło się być upartą w tym postanowieniu i obecnie cieszyć się szczupłym ciałem i zdrowymi zębami.

Od zawsze uprawiałam sport

Jednak nie wszystko wyglądało jak trzeba. Mimo, że uprawiałam sport /bardzo szeroki rozstrzał różnorodnych dyscyplin/ i nie używałam rafinowanego cukru / z wyjątkiem okazyjnych czekolad, batoników czy ciasteczek bo łasuch ze mnie przedni/ moje samopoczucie nie było najlepsze.

Nigdy nie przykładałam większej wagi do tego co jem. I to był ten podstawowy błąd. Dobrze, że w ogóle się opamiętałam i posłuchałam subtelnych podszeptów własnego organizmu, że coś jest nie tak. Częste zmęczenie, worki pod oczami, rozdrażnienie, ociężałość, do aktywności fizycznej musiałam zmuszać się siłą, kazało mi zastanowić się nad przyczyną owych dolegliwości. No i zaczęło się szperanie, pozyskiwanie wiedzy, dokształcanie, eksperymentowanie. Wiadomo, że nigdy idealnie nie będzie ale staram się przybliżać do stanu dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego co nie jest łatwe, gdyż mam tendencję do wyszukiwania sobie problemów jeśli ich nie ma. Walczę również i z tą zakorzenioną dość mocno w moim umyśle przypadłością.

oczyszczanie organizmu
Moja pieszczocha…

Każdy z nas jest inny, jesteśmy odrębnymi indywidualnościami i pewne działania wdrożone dla jednostki u innej się nie sprawdzą. Pragnę jednak dzielić się swoimi doświadczeniami i obserwacjami z innymi a być może komuś się to przyda i zainspiruje do wprowadzenia pozytywnych zmian we własnym życiu. Jeśli chodzi o mój sposób odżywiania to wiele będę na ten temat pisać. Tak ogólnie to nie jestem wegetarianką, weganką, witarianką czy ect. Nie lubię się klasyfikować. Za to lubię jeść wręcz jestem smakoszem i nie lubię byle jak smakującego żarełka, musi być DOBRE.

Punkt zwrotny w moim życiu

Punkt zwrotny w moim życiu nastąpił jak już wcześniej wspominałam dwa lata temu. Wówczas dokonałam czystek w kuchennych i łazienkowych szafkach. Do kosza poszła biała mąka, biała rafinowana sól, cukru nie używałam więc ten problem mnie ominął.  Staram się spożywać jak najwięcej żywności nieprzetworzonej. Zrezygnowałam z wszelkiego kupnego pieczywa, chleb piekę samodzielnie na zakwasie własnej produkcji. Z resztą jego jedzenie również ograniczam na rzecz warzyw i owoców, które spożywam codziennie. Od pewnego czasu nie piję również kawy. Przeszłam gruntowne oczyszczanie organizmu i obecnie czuję się znacznie lepiej, lżej i młodziej.

Jeśli chodzi natomiast o kosmetyki to już wcześniej ze względu na problemy z cerą /tak jakby początki trądziku różowatego/ zwracałam ogromną uwagę czym się smaruję. Przetestowałam ogromną ilość kosmetyków, aptecznych, tych do samodzielnego przygotowywania i doszłam do wniosku, iż moja cera kocha wyłącznie proste, naturalne produkty typu olejki do pielęgnacji twarzy czy hydrolaty kwiatowe.

Nie używam kupnych past do zębów. Pastę przygotowuję sama z oleju kokosowego, sody oczyszczonej oraz białej glinki. Moje zęby są bielsze i nie mam już wysypu plam na moim alergicznym języku. Zawsze miałam z nim problem, bolał, piekł, robiły się nadżerki. Odkąd stosuję pastę do zębów z powyższych składników problem zupełnie zniknął. Myślałam, że jestem alergikiem bo męczyło mnie wiosenne duszenie i wiecznie przekrwione oczy jednak po zmianie nawyków żywieniowych alergia odpuściła. Całkiem możliwe że była to alergia na nadmierną ilość chemii wprowadzaną do organizmu, prowokowana jedynie przez alergeny typu pyłki czy kurz. W każdym bądź razie pomachałam mojej alergii mam nadzieję, że na wieczne pożegnanie.

Uwielbiam się malować, nie potrafię i nie chcę z tego rezygnować

Z czego nie mogę zrezygnować to z kolorówki, lubię sobie od czasu do czasu nałożyć makijaż. Są firmy produkujące organiczne kosmetyki kolorowe jednak nie wierzę że są one tak w 100% naturalne. Mam swoje ulubione firmy, których kosmetyki nie szkodzą mojej skórze, jednak makijaż staram sobie robić jedynie w warunkach konieczności. Odkryciem ubiegłego roku był ocet jabłkowy, oczywiście produkcji własnej, z jabłek, które zrodziła płodna jabłonka w moim ogrodzie, rzecz jasna nigdy nie pryskana. Owszem jabłka są robaczywe, poplamione i nie za piękne ale za to soczyste i smaczne i mam nadzieję, że chemicznie czystsze niż te „sklepowe”. Niestety nie na wszystko mamy wpływ choćby na jakość powietrza czy opadów atmosferycznych….

Wracając jednak do octu jabłkowego to ten akurat ocet jako kosmetyk sprawdza się doskonale w roli toniku do twarzy oraz zmniejsza pajączki na nogach, stosowany regularnie faktycznie działa. Zastosowań octu jabłkowego jest mnóstwo ale to temat innego wpisu.

Mogłabym tak wymieniać bez końca, jednak na to będzie miejsce w moich wpisach. Na blogu  poruszam głównie problematykę:

Mając na uwadze fakt, iż większość moich wpisy oparta jest na moich doświadczeniach a jak wiadomo każdy organizm jest inny, do pewnych informacji proponuję podchodzić indywidualnie. Nie zawsze coś co na mnie działa wyśmienicie,  sprawdzi się w przypadku innej osoby. Podobnie z florą. W tym przypadku ważne są warunki glebowe, świetlne, rodzaj wody i wiele, wiele innych czynników.

Dodatkowo moją pasja jest fotografia, szczególnie natury a zamieszczane na blogu zdjęcia w większości są mojego autorstwa.

W kwestii wszelkich pytań zapraszam do kontaktu. Odpowiadam najszybciej jak to możliwe.

Zatem miłej lektury i przyjemnie spędzonego czasu na moim blogu.

Agnieszka Patelska-Rabenda

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

15 komentarzy

  1. Ada
    6 października 2016 @ 21:15

    Pozdrawiam serdecznie jestem pani fanką.

    Reply

    • Rytmy Natury
      6 października 2016 @ 22:42

      Pozdrawiam również 😉

      Reply

  2. Adam
    6 października 2016 @ 21:23

    Jesteś piękna .Czytam z zachwyceniem .Blog super.

    Reply

    • Rytmy Natury
      6 października 2016 @ 22:41

      🙂 Najlepiej czytać i coś z tego wynieść bo o to mi w tym wszystkim chodzi…

      Reply

  3. Indywiduell
    17 listopada 2016 @ 23:32

    Bardzo inspirująca historia. Daje kopa do wprowadzania zmian w swoim życiu. Czasem jest pewien problem, że dla niektórych to już za późno…

    Reply

    • Rytmy Natury
      18 listopada 2016 @ 14:08

      Nigdy nie jest za późno, trzeba walczyć do końca…

      Reply

  4. lucy
    18 marca 2017 @ 16:01

    Dlaczego nie ma polskich liter typu ż lub ć, gorzej sie czyta a tutaj mozna przeczytac Wiele ciekawych wiadomosci

    Reply

    • Rytmy Natury
      18 marca 2017 @ 18:15

      Jak najbardziej są, coś masz u siebie nie tak…

      Reply

  5. Lucy
    18 marca 2017 @ 19:44

    Ok.mam cos w tablecie nie tak, czytam w komorce i jest ok, b.fajny blog, jestem alergiczką, chce przejsc na naturalne oleje, b.interesuje mnie masaz na buzie, ktory jest na filmiku.Masz b.ładne włosy, przepiekne.

    Reply

    • Rytmy Natury
      19 marca 2017 @ 10:52

      Dziękuję Lucy 🙂 O włosy dbam głównie naturalnie, kiedyś miałam suche i sianowate ale jak zmieniłam sposób pielęgnacji to doszły do siebie 🙂 no i oczywiście zmiana nawyków żywieniowych również się do tego przyczyniła 🙂

      Reply

  6. Waldek
    3 maja 2017 @ 17:38

    Fajna fota 🙂

    Reply

  7. Agata - wegedroga.pl
    5 czerwca 2017 @ 16:41

    Bardzo ciekawy blog. Twoje podejście do zdrowia jest mi bliskie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply

    • Rytmy Natury
      5 czerwca 2017 @ 20:13

      Staram się jak mogę, chociaż czasem jest naprawdę ciężko 😉 pozdrawiam równie serdecznie

      Reply

  8. SielskieM
    28 czerwca 2017 @ 11:11

    Ocet jabłkowy…aż pobiegłam do szafki sprawdzic ile go jeszcze jest 🙂
    W zeszłym roku jabłek było od groma…jako istota nie marnująca nawet ogonka narobiłam octu hektolitry…octu:)
    I tu się problem zaczął bo ile można jesc ile można pić ile można włosy płukać 🙂 nie pomyślałam o „toniku” 🙂 Dziękuję 🙂

    Reply

    • Rytmy Natury
      28 czerwca 2017 @ 11:41

      Ja również mam jeszcze spore zapasy octu 🙂 Oprócz toniku jest świetny jako naturalny dezodorant. Po natarciu pach chwilę czuć jego zapach ale potem już nic. Świetna sprawa na lato 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *