Oczyszczanie twarzy olejem czyli OCM po mojemu

Oczyszczanie twarzy olejem /Oil Cleansing Method – OCM/tematem nowym ogólnie nie jest. Dla mnie w praktyce jednak tak. Śledzący mój blog pewnie wiedzą jak lubię eksperymentować z pielęgnacją twarzy 🙂 . Do niedawna myłam twarz wyłącznie przefiltrowaną lub przegotowaną wodą. Makijaż zmywałam olejkiem a następnie jeszcze wodą. Gdy nie nakładałam makijażu twarz zmywałam samą wodą. Eksperymentowałam również z mlekiem 😉 . Po reżimie jaskiniowca, który przybliżam w tym wpisie>>> stosuję wyłącznie naturalną pielęgnację skóry twarzy. Wszystko byłoby ok gdyby woda nie zaczęła przesuszać mojej i tak już suchej cery. Być może to wpływ ogrzewania ale coś musiałam zmienić aby twarz stała się bardziej nawilżona.

Wszelkie wynalezione w sieci metody oczyszczania twarzy olejem jakoś mi nie pasowały. Wypróbowałam więc swój sposób i póki co jestem bardzo zadowolona z efektów. Cera już mi się tak nie przesusza, jest bardziej odporna na działanie czynników zewnętrznych, zaskórniki uległy zmniejszeniu, sama twarz jest wygładzona a koloryt ujednolicony. Mimo, że to olej to mnie akurat nie zapycha. Myślę, że to kwestia doboru właściwego oleju. Najbardziej delikatny, lekki i neutralny to skwalan z oliwek i najlepiej to właśnie od niego zacząć swoja przygodę tak z OCM jak i stosowaniem olejów zamiast kremu. Teraz wystarczy delikatne muśnięcie  twarzy podkładem mineralnym aby wyglądała idealnie.

Co jakiś czas zmieniam metody pielęgnacji czy preparaty, które stosuję. Skóra się przyzwyczaja i sama się prosi o zmiany.

oczyszczanie twarzy olejem

Tak więc czas abym opisała swoją autorską metodę OCM

Oczyszczanie twarzy olejem po mojemu

W tym celu potrzebujemy wybranego oleju i hydrolatu roślinnego>>>/zrezygnowałam póki co zupełnie z wody, spłukuję nią jedynie peeling/. Na temat olejków do pielęgnacji twarzy obszernie piszę w tym artykule>>>. Bardzo ważnym jest dobranie właściwego oleju aby nie uczulał co wbrew pozorom nie jest takie rzadkie.

Tak więc:

  • czysty płatek kosmetyczny delikatnie zwilżam hydrolatem /na dzień dzisiejszy stosuję hydrolat z kocanki na przemian z hydrolatem lipowym/.
  • na ten zwilżony płatek nanoszę dosłownie kilka kropel oleju /stosuję zamiennie olejek z pestek malin, olejek jojoba,  skwalan z oliwek, olejek z kocanki/. Nie bawię się w robienie żadnych mieszanek, po prostu używam samodzielnie olejów, które już sprawdziły się na mojej skórze
  • płatkiem najpierw zmywam makijaż oczu aby nie rozmazywać czarnych kredek i tuszy po twarzy
  • następnie kolejnymi płatkami delikatnie zmywam twarz i szyję. Płatki wymieniam do uzyskania zadowalającego efektu czystości.

Sam olej był dla mnie zbyt gęsty i źle rozprowadzał się po twarzy a zmywając go płatkiem podrażniałam twarz. Hydrolat zapewnia poślizg i ruchy myjące są bardziej delikatne dla mojej naczynkowej skóry a nie wyobrażam sobie nanosić rękoma olej i potem masować i zmywać. Zbyt duża strata produktu po prostu. Po oczyszczeniu twarzy obecnie nanoszę trochę masła shea aby zniwelować przesuszenie i ochronić przed centralnym ogrzewaniem.

Wcześniejsza moja pielęgnacja polegała na oczyszczeniu twarzy i na noc żadnego olejku, dosłownie nic. Jednak w sezonie grzewczym to zbyt mało więc nanoszę trochę tego masełka i jest ok. Jak kaloryfery zupełnie przestaną grzać a moja skóra na twarzy się unormuje, pewnie wrócę do nocy bez ochrony aby skóra mogła regulować się samoczynnie.

Jak widać każdą metodę należy dopasować pod siebie. Ja wypróbowałam łączenia hydrolatu z olejem i to był strzał w dychę więc póki co obstaję przy takim oczyszczaniu twarzy. Dzielę się tym gdyż może akurat komuś ta metoda akurat podpasuje. Ja mam strasznie wrażliwą twarz ale jak zmieniłam metody pielęgnacji na naturalne zauważyłam, że moja cera stała się mniej wrażliwa i nie reaguje już pieczeniem na prawie wszystko. Może to też i zasługa metod pielęgnacji, nie narażam jej na stres związany z chemią wszechobecną w kremach, kupnych maseczkach, chemicznych peelingach czy w preparatach myjących.

Oczyszczanie twarzy olejem być może nie u każdego się sprawdzi ale warto spróbować bo efekty przynajmniej u mnie są spektakularne i to w dość krótkim okresie czasu. Kluczem jest dobór oleju do swojej skóry i naprawdę trzeba testować bo wyliczanki, że ten olej do cery tłustej a tamten do suchej mijają się z rzeczywistością. Przykładem może być olejek z kocanki, który parę miesięcy temu rzekomo mnie uczulał a teraz jest idealny. Całkiem możliwe że wówczas coś innego mnie uczuliło. Na dzień dzisiejszy olejek z kocanki stosuję na co dzień i jest ok.

Jedynie co mogę polecić osobom borykającym się z przetłuszczającą /ale uwaga: nie zbyt wrażliwą cerą!!/to dodawanie kilku kropel olejku lawendowego, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo, zasusza wszelkie niespodzianki i reguluje wydzielanie sebum. Dodatkowo cuuudownie pachnie i ma działanie relaksujące. Ja go nanoszę punktowo na niespodzianki, na moją cerę działa zbyt silnie i ją podrażnia.

Zapomniałam o jeszcze jednej zalecie a mianowicie sposób przeze mnie przedstawiony jest szybki i wygodny. Jak się naczytałam ile ceregieli odstawiają dziewczyny z tym OCM to mi się odechciało. Dlatego też podchodziłam do metody jak do jeża. Aż wpadłam na ten pomysł z hydrolatem. Za leniwa chyba jestem stąd upraszczanie sobie życia 🙂 . Raz dwa trzy i mam czystą buźkę w niespełna krótką chwilę i o to mi właśnie chodziło:

Szybko, skutecznie i aby przyjemnie było…

Ciekawa jestem czy Wy Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy kombinujecie jak koń pod górę z oczyszczaniem twarzy? 😉