Zły cholesterol to mit, śmiertelne żniwo zbiera podwyższony poziom homocysteiny

Od wielu lat jesteśmy bombardowani informacjami, iż podwyższony poziom cholesterolu jest ryzykiem wystąpienia poważnych chorób układu krążenia. Lekarze nagminnie przepisują statyny, leki które dopiero mogą przyczynić się do przedwczesnej śmierci. Przepisując statyny lekarze nie informują o możliwych skutkach ubocznych /wiem, bo mam w rodzinie osobę, której statyny przepisywano/. Leki te działają blokując enzym w wątrobie, który jest odpowiedzialny za poziom cholesterolu. Jednak nie koniec na tym, blokują również inne szlaki biochemiczne takie jak ścieżki produkcji koenzymu Q10 i skwalenu, który prawdopodobnie ma ogromne znaczenie w zapobieganiu rakowi piersi.

Systematyczne przyjmowanie statyn pozbawia organizm bardzo ważnej witaminy K2 dzięki której wapno ląduje tam gdzie trzeba tzn. w kościach a nie w tętnicy, gdzie tworzy twarde złogi i przyczynia się do miażdżycy tętnic. Tak więc skutek przyjmowania statyn jest wręcz odwrotny od zamierzonego. Sam demonizowany cholesterol natomiast jak już wiadomo nie jest przyczyną miażdżycy. Na domiar tego chroni zdrowie co przy ówczesnej propagandzie wydaje się jakąś fikcją.

Istnieje mnóstwo badań naukowych dowodzących skuteczności statyn

Sprawa jest prosta, sponsorami tych badań są producenci statyn więc wiadomo w czym rzecz. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, iż są one jednymi z najlepiej sprzedających się leków dobro ogółu jest tutaj nieważne. Chodzi o trzepanie kasy a czy lek działa, czy wywołuje skutki uboczne to jest już nieistotne. Tworzy się lobby gdzie lekarze zmuszani są do ich przepisywania a naukowcy mają badać wedle wskazań.

Proste jak konstrukcja cepa.

Jednak nie statynom chciałam poświęcić ten artykuł, ale jakoś tak temat jest mi bliski ze względu na bezpośrednią z nim styczność. Ok zatem powracam do tematu cholesterolu i homocysteiny.

Cholesterol jak już wspomniałam wcześniej bardziej chroni zdrowie niż je degraduje. Zalecane wartości tak naprawdę zostały wzięte „z nieba” i na siłę dopasowuje się je pod każdego człowieka. Nie można zaszufladkować tak indywidualnego parametru. Np. starsze kobiety powinny mieć wręcz wyższy poziom cholesterolu, który ochrania je przed przedwczesną śmiercią. Istotną kwestia jest również sam sposób badania. Poziom cholesterolu określa się na podstawie badania krwi czyli ile posiadamy go krążącego we krwi a nie przyklejonego do tętnic. Blaszka miażdżycowa jest twarda i składa się głównie z wapnia więc wniosek nasuwa się sam:

co ma piernik do wiatraka czyli co ma ten krążący we krwi cholesterol do osadzania się w ściankach tętnicy?

On sobie tylko krąży i spełnia swoje zadania a ma ich wiele.

Po pierwsze stoi na straży odporności organizmu, odpowiada za poziom hormonów, stan skóry, regeneracje uszkodzonych komórek. Po wtóre będąc strażnikiem odporności ma przypisaną niebagatelną rolę a mianowicie walkę z nowotworami, więc blokując jego produkcję statynami prosimy się o poważne problemy zdrowotne.

podwyższony poziom homocysteiny

Przy okazji warto jeszcze wyjaśnić kwestię złego /LDL/ i dobrego /HDL/ cholesterolu.

Tak więc LDL to lipoproteina, która zawiera jedną molekułę cholesterolu i zapewnia jego transport z wątroby do innych organów. Natomiast HDL to lipoproteina zawierająca cztery molekuły cholesterolu i zapewniająca jego transport do wątroby z innych organów. Cholesterol jest ten sam tylko proteina jest inna.

Jak już pisałam głównym składnikiem blaszki miażdżycowej jest wapń ale nie jest on osamotniony. Może również przypałętać się i cholesterol oraz zagnieździć jako kolega wapnia ale tylko jeśli ma ku temu warunki, a takie wyśmienite warunki stwarza podwyższony poziom homocesteiny.

Homocysteina w organizmie ludzkim

Wzór: C4H9NO2S

Homocysteina to organiczny związek chemiczny z grupy aminokwasów. Jest aminokwasem siarkowym a powstaje u człowieka w wyniku demetylacji aminokwasu metioniny, pochodzącej ze spożywanego białka.

Bywa tak, że osoby z podwyższonym poziomem cholesterolu mają czyste tętnice i na odwrót. Tak więc to nie ilość krążącego we krwi cholesterolu może wywołać np. zawał ale fakt czy będzie miał on odpowiednie warunki aby przykleić się do tętnicy. Podwyższony poziom homocysteiny uszkadza naczynia krwionośne i wówczas mogą przyklejać się do nich niepożądani goście.

Homocysteina to potężny oksydant i jej podwyższony poziom to nie tylko ryzyko chorób układu krążenia ale również nowotworów, osteoporozy, schizofrenii, choroby Alzheimera i wielu innych. Dlatego też badanie na poziom homocysteiny powinno być tym najbardziej podstawowym. Znając jego poziom wiemy w jakim kierunku powinniśmy działać.

Skąd się bierze podwyższony poziom homocysteiny w organizmie?

Istnieją przyczyny wrodzone – pewne mutacje genów odpowiedzialnych za katabolizm homocysteiny oraz wtórne związane z:

  • nieodpowiednią dietą zbyt obfitą w białko zwierzęce i równocześnie z niedoborami witamin głowie witaminy B12 w postaci metylokobalaminy , witaminy B9-kwasu foliowego oraz witaminy B6
  • pewnymi chorobami np. rakiem jajnika, białaczką, niewydolnością tarczycy
  • z przyjmowaniem niektórych leków
  • paleniem papierochów
  • nadużywaniem alkoholu

Homocysteina to taki produkt przemian zachodzących w organizmie i aby wzrósł do wartości zagrażających życiu / a za całkowicie bezpieczne uważa się stężenie < 10 μmol/l /muszą być spełnione pewne warunki.

Jednym z takich warunków jest znaczna podaż metioniny głównie tej zawartej w produktach mięsnych. Drugim natomiast – upośledzenie procesów usuwania homocysteiny z organizmu czemu sprzyja np. alkohol, papierochy czy niektóre leki.

Metionina jest aminokwasem niezbędnym dla naszego organizmu i musimy ją dostarczać z zewnątrz. Na uwadze należy mieć jednak co następnie dzieje się z metioniną. W wyniku reakcji chemicznych metionina przekształca się w homocysteinę ale co ważne- homocysteina powtórnie może przekształcić się w metioninę. Oczywiście pod warunkiem, że w organizmie znajduje się wystarczająca ilość witaminy B12, witaminy B9 czyli kwasu foliowego oraz witaminy B6.

Jak widać te witaminy z grupy B są pogromcami homocysteiny i jeśli brakuje ich  w organizmie można spodziewać się podwyższonego poziomu homocysteiny. Jak wiadomo witamina B12  zawarta jest w mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego. W roślinach praktycznie nie występuje.

Trochę to takie błędne koło

jedząc dużo mięsa narażamy się na przebiałczenie i wysoką podaż metioniny a jakby nie było z tego samego mięsa czerpiemy wszak potrzebną do przemiany homocysteiny w metioninę – witaminę B12.  Dlatego też trzeba jakoś to zrównoważyć i ograniczać mięsiwo dbając jednocześnie o podaż witaminy B12 np. z ekologicznych jaj, dobrych serów. Największe jej ilości znajdują się w podrobach i niektórych rybach. Z witaminą B6 i B9 jest prościej bo np. bogate w witaminę B6 są banany, ciemne pieczywo czy ryby a w kwas foliowy: brokuły, cytrusy, orzechy czy warzywa liściaste.  Natomiast dla osób ze stwierdzonym znacznym niedoborem tych 3 witamin czy dla wegan niezbędna jest już suplementacja.

Organizm ludzki to taka zazębiająca się maszyneria, gdzie wszystkie trybiki muszą być dobrze naoliwione aby maszyna poruszała się bez zgrzytów. Nie jest to łatwe z uwagi na trudny dostęp do zdrowych, czystych i ekologicznych produktów, warzyw i owoców. Dodatkowo jesteśmy manipulowani z każdej strony, że to jest be a tamto cacy.  Nie mamy wyjścia i musimy samodzielnie zadbać o siebie i swoje rodziny bo ani lekarz ani żadna apteka za nas tego nie uczyni. To wszystko to jeden system niekoniecznie dbający o ludzi. Medycyna akademicka robi naprawdę wiele dobrego jeśli chodzi o ratowanie życia w nagłych przypadkach ale niekoniecznie daje sobie radę z chorobami przewlekłymi i tzw. cywilizacyjnymi.

Kończąc zatem, najbardziej słusznym posunięciem w celu ochrony swojego zdrowia i bliskich jest przebadanie się czy aby czasem nie mamy podwyższonego poziomu homocysteiny. Będziemy mieli wówczas pogląd w jakim stopniu zagrożone jest nasze zdrowie. Może to również stanowić motywację do zmiany złych nawyków zdrowotnych i bliższe zaprzyjaźnienie się choćby z codzienną dawką ruchu czy rzucenie nałogów.

A na domiar wszystkiego pożegnanie się z jakże durną i wszechobecną filozofią osób ignorujących wszystko i wszystkich co jest związane ze zdrowym stylem życia bo i tak nie ma znaczenia czy umrą bardziej czy mniej zdrowi. Ciekawym jest również stwierdzenie, że i tak wszystko co jemy to jeden wielki syf i taki delikwent nie widzi różnicy między zdrowym domowym chlebem z dobrej mąki na zakwasie a kupnym tworem chlebopododnym. To tłumaczenie  częste jest u osób leniwych, którym nie chce się nawet rzucić okiem na etykietę, ładują co popadnie do kosza a w szczególności mięcho, kiełbachy, konserwy /bo szybko i tanio/, margaryny, rafinowane oleje rzepakowe, cukier biały, zgrzewki słodzonych napojów  i wiele  innych trucizn.

No cóż każdy sobie rzepkę skrobie 😉 …

Zapisz

Zapisz

Zapisz