Rafinowane produkty – wyrzuć je ze swojego życia!

Mając na myśli zdrowe odżywianie na pierwsze miejsce wysuwa się rezygnacja z rafinowanych produktów. I słusznie, chcąc dbać o własne zdrowie i rozpocząć nową drogę w tym kierunku najważniejszym jest pozbycie się z menu przede wszystkim białego cukru, białej mąki, soli, rafinowanych tłuszczy i innych oczyszczonych produktów. Rafinacja jest procesem oczyszczania w wyniku którego otrzymuje się produkt fałszywie „uszlachetniony”. Proces ten pozbawia produkt tego najważniejszego – celu w jakim został stworzony. To co natura uznała za potrzebne zostało brutalnie zlikwidowane i zmienione na „coś” co dla każdego żyjącego organizmu jest obce, nienaturalne, sztuczne a tym samym nieprzyswajalne.

Dlaczego człowiek poddaje rafinacji naturalny produkt?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Chodzi o wygodę, szybkość przyrządzania potraw, możliwie jak najłatwiejsze pochłonięcie by zbytnio się nie przemęczyć np. gryząc. Nierafinowana żywność nie wygląda tak ładnie, nie jest bialutka jak śnieg w przypadku cukru, soli czy mąki. Chlebuś czy ciasta nie wychodzą już takie puszyste i nęcące. Tylko należy pamiętać, że to wszystko jest sztuczne.

Biały cukier

biały cukier

Biały cukier otrzymywany z buraka, który sam w sobie jako warzywo pełne jest witamin, soli mineralnych czyli składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.  Natomiast burak w celu otrzymania białego cukru poddawany jest krystalizacji, oczyszczaniu, filtracji oraz aby nasz wspaniały cukier szczycił się bielusieńkim kolorkiem – działaniu chlorku wapnia, który przecież jest trucizną !! W konsekwencji przez układ pokarmowy organizmu przechodzi czysta sacharoza, produkt jałowy, pozbawiony wszelkich wartości odżywczych, witamin, soli mineralnych. Aby cukier mógł zostać strawiony i przyswojony musi być  połączony z inną substancją. W tym celu organizm poświęca własne zasoby choćby żelazo z krwi czy wapń z kości. Prowadzi to do wielu chorób szczególnie tzw:” cywilizacyjnych” np. cukrzycy, anemii, osteoporozy, próchnicy, miażdżycy itp.

Biały cukier i wszelkie produkty rafinowane są substancjami obcymi dla organizmu i mogą prowadzić do mutacji komórek i w konsekwencji do nowotworów.

Biorąc pod uwagę fakt, iż dróg którymi biały cukier dostaje się do ludzkiego organizmu jest mnóstwo może to stanowić ogromny problem w skali globalnej. Cukier lub substancje słodzące wcale od niego nie lepsze – jako dodatek znajdują się prawie wszędzie: mleczka smakowe, szeroko pojęte słodycze, leki szczególnie te dla dzieci /zgroza!!/, wszelki dosładzane napoje, po prostu nie sposób tego wyliczyć.

Nie rozumiem też „karmienia” dzieci wszelkimi batonikami, słodyczami, przyzwoleniem na pochłanianie przez nie ogromnych ilości coca coli i podobnych trucizn. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkiego da się uniknąć, wszak dzieci mają kontakt z innymi rówieśnikami w szkole, przedszkolu czy na podwórku i będą dociekać dlaczego inni mogą jeść słodycze one zaś nie. Jednak z biegiem czasu jeśli dziecko ma pozytywne wzorce żywieniowe wyniesione z domu rodzinnego, łatwiej mu będzie podążać tą drogą niż w przypadku gdy w domu tradycje żywieniowe do zdrowych nie należą.

Biała mąka

biała mąka

Podobnie rzecz ma się z  mąką w której jeśli nie jest oczyszczona znajdują się witaminy i związki mineralne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jeśli spożywamy produkty z takiej mąki przyswajamy 100% energii w niej zawartej. Ziarno składa się w 85% ze skrobi i 15% otoczki. W procesie rafinacji ziarno pozbawiane jest owej otoczki a to właśnie ona a ściślej substancje w niej zawarte pomagają w trawieniu i przyswajaniu skrobi. Podobnie jak z cukrem aby organizm mógł strawić i wchłonąć białą mąkę będzie musiał oddać w tym celu własne zasoby więc jaki tu jest sens? Dodatkowo ze względu na problemy z trawieniem takiej skrobi organizm niestrawione jej resztki będzie upychał w formie tłuszczu i powodował nadwagę czy chorobliwą wręcz otyłość.

Na własnym przykładzie to potwierdzam. Obecnie nie jadam wcale białego pieczywa, w ogóle nie jadam kupnego pieczywa, samodzielnie piekę chleb na domowym zakwasie żytnim z pełnoziarnistej mąki pszennej, żytniej bądź orkiszowej. Wcześniej jak spożywałam kupną białą truciznę potrzebowałam ok 3 wielkich kanapek żeby się najeść. Obecnie wystarczą mi 2 cieniutkie niewielkie kanapeczki mojego pieczywa i czuję sytość. Wniosek z tego taki, iż biała chemiczna trucizna nie odżywia a zapycha, natomiast zdrowy, domowy chleb jest w stanie nakarmić, odżywić dostarczyć energii i nie utuczyć!

Niestrawiona skrobia z białej mąki powoduje odkładanie się złogów we krwi, zanieczyszcza naczynia krwionośne, bywa przyczyną tworzenia się wszelkich kamieni w organizmie. Aby było jeszcze straszniej do tego kupnego pulchniutkiego pieczywa w procesie jego produkcji dodawane są wszelkiej maści chemiczne polepszacze, utrwalacze, barwniki, przyspieszacze, spulchniacze i co tam jeszcze, które zalegają w organizmie obklejając arteria i jelita.

Pieczywo mojej produkcji nie jest takie pulchne niestety ale za to smaczne i wolne od chemicznych trucizn. Podczas wyrobu ciasta na chleb z użyciem mąki pełnoziarnistej oraz zakwasu, nie skleja się ono jak podczas wyrabiania białej mąki. Podobnie wygląda to w naszych jelitach. Biała mąka zachowuje się jak podczas wyrabiania ciasta – robi się z niej po prostu klej, który skleja jelita. Natomiast pełnoziarnista wraz z cennym zakwasem /absolutnie nie z dodatkiem drożdży!!/  łatwo się oddziela, nie ma formy kleju tylko glinki więc różnica jest widoczna już nawet na etapie przygotowywania pieczywa. Wybór więc jest prosty.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy chce wypiekać samodzielnie domowy chleb /choć jeśli nabierze się wprawy/ jest to czynność wręcz intuicyjna, prosta, szybka i dla mnie NIEBYWALE PRZYJEMNA z tegoż powodu, iż mam poczucie kontroli tego co wrzucam sobie i bliskim do środka. Biorąc pod uwagę fakt, iż chleb pomimo że wypiekany samodzielnie na zakwasie jest produktem przetworzonym, jego spożycie należy ograniczyć do minimum. Nie jest to trudne gdyż jak wspominałam wcześniej wystarczy jego niewielka ilość aby poczuć się sytym.

Niebawem zamieszczę przepis na domowy chleb na zakwasie żytnim, który praktycznie zawsze mi się udaje 😉

Biała sól

rafinowane produkty

Pisząc o rafinowanych produktach nie sposób pominąć białą sól, która jest niczym innym jak czystym chlorkiem sodu. Nadmiar tego związku powoduje szereg poważnych chorób. Wszelkie badania dot. szkodliwości soli na ludzki organizm dot. rafinowanej białej soli.

Prawdziwa sól nieoczyszczona chemicznie jest pełna wartościowych mikroelementów. Zawiera oczywiście również i chlorek sodu, który w niewielkich ilościach jest nam niezbędny. Osobiście używam różowej soli himalajskiej ze względu na jej bogaty skład i przecudowny kolor 🙂 . Sól morska jest trochę kontrowersyjnym wyborem ze względu na zanieczyszczenie akwenów morskich.

Na temat wszelkich soli można poczytać w tym artykule.

Biała sól jest składnikiem wielu produktów przetworzonych np. ketchupów, przecierów, zupek w proszkach, wędlin, kiełbas, parówek, serów. Nieodzownym w tym wypadku staje się czytanie etykiet i wystrzeganie się produktów, gdzie skład jest niewiadomy. Dla niektórych może stanowić to problem ale własne zdrowie jest najważniejsze i nie ma tu taryfy ulgowej.

Rafinowany olej

rafinowane produkty

jest poddawany rafinacji silnie działającymi środkami chemicznymi w wysokiej temperaturze. Chodzi tu przede wszystkim o to aby otrzymać dużą ilość produktu z jak najdłuższa datą jego przydatności do spożycia. Temperatury wytwarzane w procesie rafinacji przekraczają 200 stopni C. a w takich warunkach zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe zostają przekształcane w syntetyczne tłuszcze trans, które mają zgubny wpływ na nasze zdrowie.

Ważną sprawą jest kwestia smażenia na olejach czy to rafinowanych czy też nie. Nie każdy olej się do tego nadaje. Ze względu na małą i niezbyt pewną ilość danych w tym temacie ograniczam smażenie do minimum. Przede wszystkim piekę lub duszę.

Nierafinowany olej najlepiej spożywać na zimno jako dodatek do wszelkich sałatek. Wówczas jest najzdrowszy, zawiera szereg minerałów, witamin,niezbędnych  kwasów tłuszczowych, substancji antyoksydacyjnych. Można również wyczuć jego wyrazisty smak i odróżniać od innych olejów. Np. taki olej lniany dobrej jakości ma posmak orzechów laskowych /pod warunkiem, że nie jest przeterminowany, ponieważ po terminie ważności czuć już zapach jełczenia – smak nie wiem-nie próbowałam 🙂 /, natomiast olej z wiesiołka ma gorzkawy posmak jednak np. dla mnie bardzo przyjemny.

Nierafinowany olej wyciskany jest wyłącznie mechanicznie i na zimno. Jak wybrać dobry olej jeszcze napiszę.

Oprócz powyższych rafinowanych produktów jest ich całe mnóstwo, choćby ocet spirytusowy, biały ryż, wszelkie oczyszczone kasze pozbawione biologicznego nośnika.

Generalnie najzdrowsza dla człowieka jest żywność nieprzetworzona i tym tropem należy podążać. Na zakończenie przytoczę pewną adekwatną do tematu mądrość, której autorem jest James Joyse

Pan Bóg stworzył jedze­nie, a diabeł kucharzy.

Przyznacie, że jest w tym wiele prawdy 😉

Wyrzuć więc rafinowane produkty ze swojego życia i zapomnij o nich całkowicie!